Inne światy niż te

 

Opis

Finał trylogii zapoczątkowanej powieściami „Talizman” i „Czarny Dom”.

Jack Sawyer powraca w finałowej odsłonie historii (którą otwierał kultowy „Talizman” z 1984 roku, a kontynuował „Czarny Dom” z 2001 roku) napisanej przez Stephena Kinga i Petera Strauba. Po latach od wydarzeń opisanych w części drugiej bohater ponownie stawia czoło zagrożeniu wykraczającemu poza granice jednego świata.

Czytelnicy poznali Jacka jako dwunastolatka przemierzającego Amerykę i równoległe Terytoria, z misją ocalenia życia matki. Później, już jako dorosły, mierzył się z mordercą dzieci i cieniem Karmazynowego Króla. Teraz musi powstrzymać brutalną parę nastolatków po stronie Ameryki oraz siły tajemniczej Gardzieli na krańcu Świata Pośredniego, zanim doprowadzą do zagłady nie tylko naszego, lecz wszystkich światów. Jego ka-tet zaczyna się rozpadać, a zadanie, przed którym stoi, wydaje się niemal niewykonalne.

Wspaniała, wciągająca, pełna serca i humoru powieść Inne światy niż te to spektakularna, dynamiczna przygoda. Książka zawiera 30 czarno-białych ilustracji autorstwa Gabriela Rodrigueza.

Info wydawnicze:

  • Rok wydania: 2026
  • Tytuł oryginalny: Other Worlds Than These
  • Tłumaczenie: Tomasz Wilusz

Ostatnie wydanie:

  • Wydawca: Prószyński i S-ka
  • Liczba stron: 856
  • Oprawa: twarda

Recenzja

Inne światy niż te to trzeci i ostatni tom przygód Jacka Sawyera znanego z książek Talizman i Czarny dom. Podróż rozpoczęta ponad czterdzieści lat temu, gdy główny bohater był zaledwie dwunastolatkiem, właśnie dobiegła końca. Podróż zrodzona w głowie Petera Strauba i opowiedziana wspólnie ze Stephenem Kingiem kończy się niestety już z udziałem tylko tego drugiego. Panowie długo odwlekali rozpoczęcie prac nad finałową częścią, ciągle było coś innego do napisania, ciągle coś innego w planach. Zbyt długo to trwało, Peter Straub odszedł, a to zmobilizowało Stephena Kinga do działania. Niestety czasem w życiu potrzebne są tak mocne wydarzenia, by zacząć działać. Poprzednio King dopiero po bliskim spotkaniu ze śmiercią 19 czerwca 1999 zorientował się, że życie może się zakończyć w absolutnie każdym momencie i szybko dokończył cykl Mroczna Wieża, pisząc trzy tomy jeden za drugim. I teraz znów postanowił nie czekać dłużej i zabrał się za dokończenie opowieści o chłopcu, a potem mężczyźnie podróżującym między naszym światem a Światem Pośrednim.

Muszę być szczery, nigdy nie byłem entuzjastą tego cyklu. Już po pierwszej lekturze Talizmanu bardzo mocno zgrzytał mi sam pomysł wyjściowy na fabułę. Nie zmieniło się to po latach i kolejnych podejściach do książki. Przywołując w pamięci wrażenia z Czarnego domu wydawało mi się, że ta odsłona podobała mi się bardziej, ale lektura książki przed premierą nowego tomu pokazała mi, że i ta książka nie należy do tych, które cenię szczególnie w bibliografii autora. Ale to nie koniec. Kiedy zacząłem czytać Inne światy okazało się, że najnowsza część jest bardzo mocno związana z sagą Mrocznej Wieży a ja przecież nigdy nie byłem miłośnikiem tego świata. To wszystko nie zapowiadało udanej lektury. A co się okazało po przewróceniu ostatniej kartki książki? Uważam, że to nie tylko zdecydowanie najlepsza część trylogii, to świetna opowieść, a co więcej, wychodzi na to, że kocham świat Mrocznej Wieży. Dzięki tej książce natychmiast zasiadłem do ponownej lektury ośmiotomowego opus magnum Kinga bo tak bardzo zafascynował mnie ten świat. No właśnie, bo to ważne – Inne światy niż te to książka osadzona tak bardzo w Świecie Pośrednim, że właściwie można potraktować ją jako kolejny, dziewiąty tom sagi.

Po kulminacyjnych wydarzeniach z Czarnego domu Jack Sawyer zmuszony jest do zamieszkania w Terytoriach na stałe. Od czasu do czasu przenosi się do naszego świata ale nie często i nie na długo. Zaczynamy Inne światy od kolejnego zlecenia Jacka i przeskoku, który rozpoczyna nową przygodę i kolejną podróż, którą Jack musi odbyć. W odróżnieniu do tomu drugiego, w tej części zdecydowanie większa część historii odbywa się w świecie, który poszedł naprzód. Dzięki temu Stephen King mógł związać finał trylogii z Mroczną Wieżą, a to, że pisał tę książkę już bez udziału Petera spowodowało, że mógł pozwolić sobie na pełną swobodę w tym aspekcie (przy Czarnym domu Peter czasami lekko stopował „mrocznowieżowe” zapędy Kinga). Książka pełna jest nawiązań do samego świata, ale też wydarzeń i postaci z sagi. Jeśli ktoś kocha Mroczną Wieżę poczuje się jak w odwiedzinach w domu rodzinnym, w którym spędził mnóstwo pięknych chwil.

Pierwsza połowa książki wciągnęła mnie niesamowicie, Jack przeskakuje między światami, w obu sporo się dzieje, w obu dochodzi do brutalnych zabójstw i bezsensownych zniszczeń co powoduje, że zwykłe zlecenie Jacka zmienia się w ogromnie ważną misję, a na szali stoi los całego Świata Pośredniego. Jack, wzorem Rolanda z Deschain, zawiązuje Ka-tet, by podjąć próbę odwrócenia biegu wydarzeń i jak się zdaje nieuchronnego końca. Druga część książki, powiedzmy, ostatnia jedna trzecia, gubi niestety trochę tempa. Dzieje się już nieco mniej, a wręcz bywa troszkę nużąco. Na szczęście finał książki nie tylko nie rozczarowuje, ostatnie strony to niesamowicie piękny i wzruszający moment, to absolutnie idealne dopełnienie i powiązanie trylogii Talizman i sagi Mrocznej Wieży.

Oczywiście, ilu czytelników tyle odczuć i opinii, ale ja jestem bardzo usatysfakcjonowany nową książką. Świetna przygoda, bardzo dobrze napisana (no, może poza kilkoma elementami, ale to też sprawa indywidualnego odbioru), wiele nawiązań i smaczków dla fanów i jedna z najbardziej wzruszających scen w całym pisarskim dorobku Stephena Kinga. Dodatkową zaletą książki są ilustracje Gabriela Rodrigueza, który ponownie pięknie ją uatrakcyjnił. Szkoda, że dopiero u schyłku kariery Kinga doszło do tej współpracy.

Autor: nocny

 

Inne wydania

2026
Prószyński i S-ka
oprawa: miękka