Sztuka teatralna „Misery”

Początek roku 2026 przyniósł kolejną, piątą już teatralną adaptację powieści „Misery”. Tym razem sztukę wystawił Teatr Kamila Maćkowiaka w Łodzi bazując na adaptacji autorstwa Williama Goldmana (podobnie jak wersje z Teatru w Gdyni, Krakowie i Warszawie). Jak tylko otrzymaliśmy informację o premierze, oczywistym było, że jedziemy ekipą by wspólnie przekonać się, jak z tą historią poradził sobie kolejny polski teatr. Bilety kupiliśmy natychmiast, bez szczególnego planowania wyjazdu, tak by zdążyć z nabyciem wejściówek na premierę. Do teatru Kamila Maćkowiaka przyjechali: nocny, Mando, Szymas, murarz, kirronik, Burial, RyszarT, kalbar i SickBastard.

Tym razem nasze spotkanie było krótkie, wynajęliśmy apartament tylko na jedną noc. W dniu spektaklu, zanim większość grupy pojawiła się w Łodzi, Mando, Szymas i burial skorzystali z okazji i udali się do escape roomu  REDRUM nawiązującego oczywiście do „Lśnienia”. Fabuła tego miejsca przedstawia się następująco:

Jesteś fanem filmu i książki Stephena Kinga pt. „Lśnienie”? Będziesz mógł poznać tajemnicą pokoju nr 237. Całkiem możliwe, że spotkasz w nim Dannego. Możesz się spodziewać, że za chwilę wejdzie do środka Jack Torrance, a Dick Halloran usłyszy wtedy Twoje wołanie o pomoc. Masz dokładnie 60 minut, aby wydostać się z tego pokoju. Ani minuty dłużej. Zrób to, bo na pewno nie chcesz zostać w środku, nie będzie to zdrowe dla Twojej psychiki…

Okazało się, że to nawiązanie do „Lśnienia” jest nieco grubymi nićmi szyte i równie dobrze te same zagadki można wykorzystać w jakimkolwiek innym escape roomie „inspirowanym” czymkolwiek innym. Niemniej chłopakom udało się przejść wszystkie łamigłówki co dało pewną satysfakcję.

Wieczorem już całą ekipą udaliśmy się do teatru, jak zawsze przy takich okazjach pojawiliśmy się na miejscu nieco wcześniej by porobić zdjęcia z wszelkimi gadżetami, plakatami i wszystkim co związane z kingowym wydarzeniem. Na miejscu okazało się, że tym razem nic takiego nie ma, a jak powiedział jeden z pracowników teatru, plakaty i ulotki będą dopiero za jakiś czas po premierze. Na szczęście przy wjeździe na teren obiektu był jeden jedyny plakat na słupie ogłoszeniowym do którego oczywiście natychmiast się udaliśmy by zrobić sesję zdjęciową.

Czekając na wejście na salę, w której miał być wystawiony spektakl dywagowaliśmy czy piąte podejście do „Misery” będzie zwykłą adaptacją tak jak ta z Teatru Kwadrat w Warszawie czy może znów zobaczymy coś dziwacznego jak sztuka „Lśnię” z łódzkiego Teatru Nowego. W momencie wejścia na salę, pierwsza reakcja to „będzie grubo”. Otóż na scenie wszystko już było przygotowane włącznie z oczekującymi na publiczność aktorami. Na łóżku leżał aktor wcielający się w Paula Sheldona a przy nim siedziała drag queen. Jak się okazało po rozpoczęciu sztuki, drag queen odgrywała postać piosenkarki Dolly Parton i była po prostu drobnym elementem całości. Reszta spektaklu mieściła się już całkowicie w ramach „zwyczajnej” adaptacji powieści Stephena Kinga. A samą sztukę chyba zgodnie uznaliśmy za udaną chociaż część z nas miała swoje uwagi w różnych kwestiach.

Spektakl zakończył się owacją na stojąco, wręczeniem kwiatów aktorom oraz przemową Kamila Maćkowiaka, dyrektora teatru i jednocześnie odtwórcy jednej z dwóch głównych ról, w której opowiadał o trudnościach jakie napotkali twórcy oraz dziękował całej ekipie oraz publiczności.

Po zakończeniu reżyser Waldemar Zawodziński oraz aktorzy Kamil Maćkowiak i Milena Lisiecka udzielili wywiadów na potrzeby podcastu Radio SK. Po powrocie do apartamentu resztę długiego wieczoru spędziliśmy jak zawsze przy stole dzieląc się wrażeniami oraz dyskutując na najróżniejsze tematy. Nie obyło się bez zdjęć z gadżetami, które przywieźliśmy by się nimi obdarować, puszkami Fanty z wizerunkiem Wyłapywacza z filmu „Czarny telefon 2” oraz figurkami z serialu „To: Witajcie w Derry”.

Więcej o „Misery” w Teatrze Kamila Maćkowiaka