To: Witajcie w Derry sezon 1
|
|
||||
OpisCztery miesiące po nagłym zniknięciu kolegi z klasy, Teddy, Phi, Lilly i Ronnie postanawiają dowiedzieć się, dlaczego w ostatnim czasie tak wiele dzieci znika z Derry. W tym samym czasie major Leroy Hanlon przybywa do bazy lotniczej w mieście, gdzie żołnierze witają go wyjątkowo chłodno. W tym miejscu dzieje się coś bardzo niepokojącego. |
||||
Galeria zdjęć: |
||||
RecenzjaAndy Muschietti w latach 2017 – 2019 fantastycznie zekranizował jedną z najlepszych (jeśli nie najlepszą) powieść Stephena Kinga „To”. Wspaniale oddał zarówno treść jak i klimat książki a „jego” klown Pennywise grany przez Billy’ego Skarsgårda, jak już możemy po dłuższym czasie stwierdzić, wszedł do kanonu horrorowych postaci. Oczywiście, jak zawsze przy adaptacjach filmowych, niemożliwym było przeniesienie wszystkich wątków powieści na ekran. Nie tylko część wydarzeń zrodzonych w głowie Kinga nie weszło nawet do scenariusza filmów, ale też kilka godzin nakręconego już materiału trzeba było wyciąć w ostatecznym montażu (Muschietti wyraża nadzieję, że uda mu się jeszcze wydać wersje filmów bez cięć). Wraz z siostrą, Barbarą Muschietti, postanowili powrócić do Derry i przedstawić wydarzenia jakie Stephen King poutykał w różnych miejscach w książce, a które przedstawiały przeszłość Derry i wydarzenia jakie rozegrały się podczas poprzednich przebudzeń Tego. I tym sposobem w trzech rozdziałach widzowie będą świadkami tego co działo się w miasteczku w latach 1962, 1935 i 1908. Rozdział 1 przenosi nas do jednego z najbardziej barwnych i wdzięcznych do pokazania na ekranie okresu Stanów Zjednoczonych, przełomu lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. Poznajemy tu nowych bohaterów, którzy tak naprawdę do końca nowymi nie są, krok po kroku odkrywamy, że dzieciaki, których widzimy na ekranie to dorośli z czasów Billa, Beverly, Richiego, Mike’a, Stana, Bena i Eddiego, czyli paczki przyjaciół, która stawiła czoło Pennywise’owi w powieści. (Dla przypomnienia, by uniknąć zamieszania, owszem, powieść Kinga z tymi bohaterami rozgrywała się pod koniec lat pięćdziesiątych ale w uniwersum filmowym przeniesiono wydarzenia do lat osiemdziesiątych, tym samym pierwszy rozdział serialu wskoczył w czas pierwotnych wydarzeń). Podobnie jak w filmach tak i w serialu epokę odwzorowano idealnie. Scenografia, charakteryzacja, kostiumy, muzyka, rekwizyty przenoszą widza w czasie niczym do muzeum pokazującego Amerykę z czasów zimnej wojny i strachu przed wojną nuklearną. Akcja serialu toczy się dwutorowo, z jednej strony towarzyszymy nowej grupce dzieciaków, która zmaga się zarówno z własnymi problemami jak i kolejnymi zaginięciami dzieci i przerażającymi wizjami jakich doświadczają, z drugiej strony obserwujemy działania wojska, które w okolicach miasteczka prowadzi poszukiwania czegoś, czego nikt do końca nie jest w stanie pojąć. A wszystko to sprowadza się do jednego – pradawnej mocy, która zaległa w Derry. Oba wątki bardzo mnie zaciekawiły, nie było tak, że oglądając jeden czekałem aż wreszcie pojawi się ten drugi, oba są równie intrygujące i wciągające. Szczególnie, że w „wątku wojskowym” głównym bohaterem jest Dick Halloran (pewnie część czytelników nie pamięta, że Dick pojawia się nie tylko w „Lśnieniu”, ale właśnie także w „To”). Wszystko to jest idealnie wyważone ale też wraz z mijającym czasem wszystko się ze sobą przeplata i łączy. Fantastycznie, że za serial odpowiada rodzeństwo Muschettich, dzięki temu mamy pełną spójność z filmami (Derry wygląda identycznie jak w filmach), ale jest też pełne mniejszych i większych powiązań z ekranizacjami z 2017 i 2019 roku. Ja oglądałem oba filmy kilkukrotnie ale jeśli ktoś ich nie pamięta, to uważam, że warto je obejrzeć przed serialem by cieszyć się w pełni czasem nawet bardzo drobnymi powiązaniami czy nawet puszczeniem oka do widza. Tak jak w przypadku ekranizacji tak i teraz olbrzymie słowa uznania należą się Billowi Skarsgårdowi za to co robi z postacią klowna. Jest absolutnie genialnym Pennywise’em i tak jak przez pierwszych kilka epizodów jest nieobecny tak w drugiej części sezonu jest to wynagrodzone w pełni. Jestem zachwycony tą kreacją, świetne jest też to, że pokazano nam tu genezę tej postaci. A właśnie, bo to mnie bardzo zaskoczyło podczas seansu – mimo, że sezon pierwszy rozgrywa się w roku 1962 a kolejne cofną się do lat 1935 i 1908 to już teraz od czasu do czasu przenosimy się właśnie do tych wcześniejszych okresów by zrozumieć całość przedstawianej historii. „To: Witajcie w Derry. Rozdział 1” to według mnie znakomity serial będący uzupełnieniem znakomitych filmów będących ekranizacjami znakomitej powieści. To uniwersum jest fantastyczne i bardzo się cieszę, że przed nami jeszcze wiele godzin spędzonych w Derry. A ja zaraz zabieram się za ponowną powtórkę lektury książki Stephena Kinga, bo serial (który obejrzałem za jednym posiedzeniem poza ostatnim odcinkiem, na którego premierę musiałem poczekać przez dzisiejszą noc) rozbudził we mnie nieodpartą potrzebę pozostania w tym świecie. Autor: nocny
|
||||




















