Carrie

Opis

Carrie White, wyobcowana licealistka, całe życie spędziła w odosobnieniu pod czujnym okiem swojej nadopiekuńczej matki. Po nagłej śmierci ojca trafia do bezwzględnego świata publicznego liceum, gdzie musi odnaleźć się w nowej rzeczywistości.
Gdy staje się ofiarą wiralowej fali prześladowań, która wstrząsa całą społecznością, Carrie zmaga się z presją i okrucieństwem ery mediów społecznościowych. Równocześnie wraz z okresem dojrzewania budzą się w niej tajemnicze zdolności telekinetyczne, których siła okazuje się równie niebezpieczna, co trudna do opanowania.

 

Twórcy:

  • Reżyseria – Mike Flanagan, Axelle Carolyn, Hiromi Kamata, Kyra Sedgwick, Kate Siegel
  • Scenariusz – Mike Flanagan, Justina Ireland, Alexandra Magistro, Elizabeth Padden, Dani Parker, Elan Gale, Rebecca Klingel, Jamie Flanagan

Występują:

  • Carrie White – Summer H. Howell
  • Margaret White – Samantha Sloyan
  • Sue Snell – Siena Agudong
  • Chris Hargensen – Alison Thornton
  • Tommy Ross – Joel Oulette
  • Dyrektor Grayle – Matthew Lillard
  • Panna Desjardin – Amber Midthunder
  • Pan Morton – Tim Bagley
  • Emaline – Thalia Dudek

 

Info:

  • Tytuł oryginalny: Carrie
  • Data premiery: 2026
  • Długość: 417 min
  • Format: serial tv

 

Galeria zdjęć:

 

Recenzja

Carrie, pierwsza powieść, jaką wydał Stephen King jest jednocześnie jedną z najbardziej znanych książek autora. Spopularyzował ją Brian De Palma swoją ekranizacją sprzed pięćdziesięciu lat. Historia ta jest na tyle interesująca, że w ciągu kolejnych dekad kolejni twórcy przenosili ją na ekran. Po trzech filmowych wersjach tej książki wydawało się, że ani nikt nie potrzebuje kolejnej interpretacji, ani nikt nie ma nic więcej do dodania. A jednak Mike Flanagan otrzymał propozycję stworzenia jeszcze jednej wersji Carrie. Początkowo tak samo jak chyba większość widzów zadał pytanie „Po co kolejna wersja?”, jednak udało się go przekonać to tego projektu. Flanagan, który jakiś czas temu przejął od Micka Garrisa pałeczkę „naczelnego adaptatora Stephena Kinga” postanowił zrobić coś więcej niż po prostu kolejną ekranizację, w której odhaczałby kolejne wydarzenia z fabuły książki i poprzednich filmów. Jego zamysł sięgał znacznie dalej, nie tylko przeniósł historię do współczesności pokazując świat nastolatków żyjących w rytmie wyznaczanym przez media społecznościowe. Filmowiec ma wizję na rozbudowane uniwersum, które sięga daleko ponad to, co wymyślił King. Po konsultacjach z pisarzem powstał plan na trzysezonowy serial, w którym tylko pierwszy przedstawia fabułę książki.

Świat, w którym żyje bohaterka, różni się od rzeczywistości znanej z powieści z 1974 roku, ale mechanizmy rządzące ludzkim okrucieństwem pozostają podobne. Zmieniają się narzędzia, ale nie zmienia się potrzeba znalezienia kogoś, na kim można wyładować własne frustracje. Flanagan doskonale rozumie, że współczesna przemoc rówieśnicza nie kończy się wraz z ostatnim dzwonkiem. Media społecznościowe sprawiają, że upokorzenie może być powielane bez końca, a prywatny dramat staje się publicznym widowiskiem. Carrie nie musi już obawiać się wyłącznie rówieśników na szkolnym korytarzu, okrucieństwo może spotkać ją wszędzie. Reżyser nie traktuje technologii jako dekoracji mającej przekonać widza, że opowieść została dostosowana do współczesnego odbiorcy. Wykorzystuje ją do podkreślenia tego, co w historii Kinga najważniejsze – destrukcyjnej siły zbiorowej przemocy i konsekwencji, jakie ponosi człowiek systematycznie pozbawiany godności. Nie oznacza to jednak, że serial jest wyłącznie współczesnym komentarzem społecznym. Nad całością wciąż unosi się duch horroru, a narastające napięcie przypomina, że w przypadku Carrie granica między cierpieniem a pragnieniem zemsty może zostać przekroczona w każdej chwili.

W roli tytułowej występuje Summer H. Howell, przed którą stanęło niełatwe zadanie. Carrie to przecież postać, której wizerunek został na zawsze naznaczony przez kreację Sissy Spacek. Każda kolejna aktorka musiała zmierzyć się zarówno z literackim pierwowzorem, jak i z pamięcią widzów. Howell nie tylko nie próbowała kopiować poprzedniczek, ona celowo ani nie czytała książki Kinga ani nie oglądała ekranizacji, by nie sugerować się innymi kreacjami. Znakomicie pokazała najpierw zagubienie, niezrozumienie świata, z którego była wykluczona, następnie potrzebę przynależności do grupy, ból odrzucenia oraz rosnącą pewność siebie i chęć odwetu. Summer Howell jest w moich oczach Carrie doskonałą (Flanagan wybrał Howell spośród 1400 kandydatek). Równie istotna jest Samantha Sloyan jako Margaret White. Matka Carrie zawsze należała do najbardziej przerażających postaci w uniwersum Kinga, ponieważ jej okrucieństwo wyrasta z przekonania o własnej moralnej słuszności. W interpretacji Sloyan religijny fanatyzm nie wyklucza pozorów troski, a strach o córkę może współistnieć z potrzebą całkowitego podporządkowania jej sobie. Aktorka nadaje Margaret dodatkową głębię, nie odbierając jej przy tym grozy.

Największą zaletą czwartej adaptacji Carrie jest jej serialowa forma. Flanagan ma tu możliwość rozwinięcia postaci drugoplanowych i pokazania środowiska, w którym funkcjonuje Carrie. Nie musi ograniczać się do kilku najważniejszych wydarzeń, może poświęcić więcej czasu relacjom, motywacjom i mechanizmom prowadzącym do tragedii. Dzięki rozbudowaniu szkolnego otoczenia historia przestaje być wyłącznie opowieścią o jednej dziewczynie i jej oprawcach. Staje się także portretem społeczności, w której odpowiedzialność za przemoc rozkłada się na tych, którzy ją inicjują, tych, którzy ją podsycają, i tych, którzy wolą zachować milczenie. Ale tak jak wspominałem, Flanagan chciałby pójść z tą historią znacznie dalej i od czasu do czasu wrzuca elementy pozwalające na późniejsze, płynne przejście w nową historię rozgrywającą się po finałowych wydarzeniach z książki. Na chwilę obecną bardzo mocno pachnie mi to Instytutem i nie jestem przekonany do tej wizji. Ostatni epizod serialu już bardzo wyraźnie idzie w tym kierunku, wręcz wygląda jak prequel Instytutu. Z jednej strony uważam, że to zupełnie niepotrzebne i Carrie powinna zakończyć się na tych ośmiu odcinkach, z drugiej mam pełne zaufanie do Flanagana, bo jak do tej pory czego się dotknął, było przynajmniej dobre. Może więc będzie tak i tym razem. No i szczerze mówiąc, powrót Summer jako Carrie będzie dla mnie olbrzymią przyjemnością.

Pewnie dla części ludzi to będzie bardzo kontrowersyjna opinia, ale uważam, że Carrie z 2026 roku to najlepsza adaptacja tej powieści. Mike Flanagan kolejny raz stworzył świetną adaptację prozy Stephena Kinga i ogromnie się cieszę, że właśnie szykuje kolejne dwie. Serialowi bardzo dobrze zrobiło odświeżenie historii sprzed pół wieku, pokazanie jej w nowych realiach, a siedem godzin pozwoliło opowiedzieć tę historię pełną piersią bez zadyszki przy próbie zmieszczenia się w ramach filmu fabularnego. Także ja na pytanie „Po co kolejna wersja?” mam jedną odpowiedź. Po to, byśmy dostali najlepszą adaptację i najlepszą rolę Carrie White.

 

Autor: nocny