Zjazd nr 07 – Niepołomice 2006

 

Siódmy zjazd był połączeniem majówki z czwartą rocznicą serwisu StephenKing.pl. Jako miejsce zjazdu wybraliśmy dom Tadka, który zaoferował się ugościć nas przez kilka dni. Na zjeździe stawiło się 26 osób w składzie: Tadek, Mike Draven, nocny, szalonaaga, pennywise, Lady Nina, SickBastard, RyszarT, Moniqee, qmik, amron, Mando, Julia, Infinitus, Pavel, Ofca, ZOnkinho, stefaniakról, Terminatrix, Rymek, Kasia Rymkowa, Ingo, J.Xavier.B, Tenar, Łukasz Orbitowski oraz Emilia Orbitowska.

Pierwszego dnia szczecińska grupa dojechała do Krakowa już o godzinie 9:00. Udali się do baru, a następnie jako pierwsi dotarli do Niepołomic. Około godziny 14:30 Krakusy odebrały z dworca kolejną grupę, która od razu udała się na przystanek busów, aby dołączyć bo pierwszych biesiadników. Ostatnie trzy osoby dotarły do nas już na własną rękę w późnych godzinach wieczornych. Na miejscu okazało się, że dom Tadka znajduje się przy ulicy zwanej Drogą Królewską (wszelkie skojarzenia z Kingiem jak i ze ścieżką Promienia są jak najbardziej na miejscu :)) pod numerem 47 – znanym wszystkim czytelnikom ‚Wielkiego marszu’. I przyznać trzeba, że aby dotrzeć z niepołomickiego rynku do naszej siedziby przeżywaliśmy męki niczym z książki Bachmana. Pierwszego dnia bawiliśmy się w gronie 17 osób (niestety dwóch zabrakło nam do magicznej liczby). Obejrzeliśmy ‚Straszny film 4’ oraz ‚Bułgarski pościkk’, na którym niewiele brakowało abyśmy mieli pierwszy przypadek uduszenia się ze śmiechu. Przed północą zdmuchnęliśmy świeczki, pokroiliśmy tort i dość hucznie uczciliśmy czwarte urodziny serwisu. Luki w pamięci i wszelkie rozbieżności w relacjach wyjaśnione zostały dnia następnego.

 

Drugiego dnia o godzinie 6:00 dojechał do nas Infinitus, który dzień wcześniej zaspał na pociąg. Z samego rana obejrzeliśmy dodatki do polskiego wydania dvd filmu ‚Stań przy mnie’ w postaci teledysku Bena E. Kinga oraz filmu dokumentalnego ‚Walking the Tracks: The Summer of ‚Stand by Me”. Jak się potem okazało były to jedyne kingowe pozycje, które obejrzeliśmy na tym zjeździe (zważywszy, że królowały komedie i seriale to i tak spory sukces :)). Po południu do naszych szeregów dołączyło kolejne pięć osób. Byli to: Rymek z panną Kasią, Ingo, Xavier i Tenar. W ten sposób po raz pierwszy redakcja serwisu StephenKing.pl spotkała się w całości. Chwilę po przyjeździe zaczął się drobny chaos. Większość uczestników zjazdu wyjechała do Krakowa, na miejscu pozostawiając tylko 5 osób, które w sobie tylko znany sposób, umilały sobie ten czas.

 

Ekipa wycieczkowa rozłączyła się już w Niepołomicach zajmując różne busy, a logika tego podziału do dziś dla wielu pozostaje niejasna. Wszystkie Krakusy wsiadły do samochodu jadącego na dworzec, a reszta ludzi kompletnie nie znająca miasta dojechała w inne miejsce. Jakoś udało nam się odnaleźć tylko po to aby na szybko odwiedzić kilka księgarń i ponownie rozdzielić się na kilka grup udając się do różnych jadłodajni. Tym razem już nie udało nam się odnaleźć. Większość zjazdowiczów udała się na spotkanie z Jakubem Ćwiekiem (autorem ‚Kłamcy’) zorganizowane przez Carpe Noctem w jednym z krakowskich pubów, a reszta poszła zwiedzać miasto. Na nowo zebraliśmy się dopiero wieczorem i jak to zwykle bywa na zjazdach, toastom za Kinga nie było końca. Tego dnia rozpoczął się również maraton serialu ‚Prison Break’ zaś wieczorem rozegrana została pierwsza runda Kalamburów Filmowych. Walka była zacięta jednak ze względu na rażące różnice w ostatecznym podliczaniu punktów postanowiliśmy tym razem zrezygnować z punktacji. I tak każdy logicznie myślący uczestnik wie kto to wygrał 🙂

 

Trzeciego dnia panowała raczej spokojna rodzinna atmosfera. Oglądaliśmy seriale ‚Prison Break’ i ‚Family Guy’ oraz kroniki z New Jersey Kevina Smitha, które zdominowały, było nie było, zjazd fanatyków grozy. Poczytaliśmy kingowe książki, których każdy zabrał trochę ze sobą. Były to: ‚Cell’, angielskie wydanie w formacie B5 ‚Wolves of the Calla’ i ‚Song of Susannah’, amerykańskie i angielskie wydanie ksiązki Robin Furth ‚Stephen King’s The Dark Tower: A Concordance vol. 1’, oryginalne wydanie ‚Colorado Kid’, ilustrowane wydanie ‚The Stand’, scenariusz Franka Darabonta do filmu ‚Zielona mila’ wydany w sztywnej oprawie, ‚Bahman Books’, ‚We’re All In This Together’ Owena Kinga oraz polskie broszurki ‚Światy Stephena Kinga’ wydane w Szczecinie w 1988 roku. Część Kingowców zaznajomiła się również z amatorskim tłumaczeniem opowiadania The Reploids, której autorką jest Lady Nina. Ogólnie przez większość dnia ludzie przechodzili tylko między salonem z dvd a pokojem z konsolą do gier.

 

Sytuacja diametralnie uległa zmianie gdy wreszcie dojechali do nas ostatni uczestnicy zjazdu w postaci Łukasza i Emili Orbitowskich. Kilka osób natychmiast zajęło pokój imprezowy znajdujący się na pierwszym piętrze, a grono zwolenników wyskokowych trunków powiększało się z minuty na minutę. Wielu uczestników wzbogaciło się o nie lada rarytas, pierwszą książkę Łukasza ‚Złe wybrzeża’ składając jednocześnie uroczystą przysięgę aby nie pisać i nie wspominać o niej nigdzie. Obietnica zapita została przepalanką made by Orbitowsky. Tego wieczoru grupy grające w Kalambury rozrosły się dwukrotnie jednak tytuł mistrza pozostał tam gdzie jak najbardziej się należał (tym razem dokładnie liczyliśmy punkty :)). Nocny wypad do puszczy i na nawiedzony cmentarz, zaplanowany przez nas wcześniej, nie doszedł do skutku. Odbył się natomiast nocny wypad do nocnego z nocnym w roli głównej 🙂 Dla tych co w nim uczestniczyli to niezapomniane wrażenia.

 

Czwarty dzień przyniósł nam wiele nowych, ciekawych obietnic. Magiczne słowa „Już nigdy nie piję” wypowiedziało kilka osób. Pod względem organizacji był w zasadzie kopią poprzednich dni, natomiast pod względem przeżytych przygód i nabytych doświadczeń jak zawsze odkrywał zupełnie nowe lądy. Mimo, iż schemat „filmy, gry i wieczorne kalambury” powtórzył się po raz trzeci to wrażenia jak zawsze były kapitalne. Jedyną rysą w powtarzanym scenariuszu był wypad małej grupki do Krakowa. No i tym razem tak do końca nie jest jasne kto wygrał w Kalamburach. Choć tego wieczoru nastąpiło wiele roszad w grupach, które wykrystalizowały się podczas majowego zjazdu. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że tego dnia obejrzeliśmy pierwszy horror. Był nim azjatycki film ‚Red Shoes’. Mała grupka obejrzała również ‚Drabinę Jakubową’ zaś dzień zakończyliśmy jednym odcinkiem ‚Z Archiwum X’ będącym bardzo miłą odskocznią od ‚Police Squad’, który tulił do snu uczestników zjazdu we wcześniejszych dniach. Tego dnia opuściły nas stefaniakról i Terminatrix.

 

Piąty dzień to dla większości uczestników smutne pożegnanie. W zasadzie od samego rana domek przy Drodze królewskiej opuszczały kolejne grupki ludzi. Ostatecznie zostało dziesięć osób, które do późna nocy prowadziły zacięte rozgrywki w kanastę. W międzyczasie odbyła się projekcja ‚Akiry’ i ‚Akacji’.

 

Szóstego dnia ostatnie niedobitki powróciły do domu. Ogólnie nastroje po zjeździe były mieszane. Jednym podobało się bardziej innym mniej, ale nie zmienia to faktu, że wszyscy z jednakową niecierpliwością odliczamy dni do kolejnego zjazdu.