Zjazd nr 05 – Rozalin 2005

 

Piąty zjazd początkowo miał być kameralnym spotkaniem prawie samych Kingowców. Ostatecznie kilku forumowiczów zrobiło nam miłą niespodziankę pojawiając się pierwszego i drugiego dnia. Jako miejsce ponownie wybraliśmy sprawdzony Rozalin. Tym razem zajęliśmy tylko jedno dwupiętrowe mieszkanie willi przez co spędziliśmy cztery dni w całkiem miłym ścisku. Było nas w sumie 15 osób: Mando, Nocny, SickBastard, Ingo, Rymek, Crazy Mary, Stefania Król, Terminatrix, Tenar, Pennywise, Mike Draven, Tadek, Crushed, Vampires, Emila.

 

Pierwszego dnia na miejsce dotarliśmy dopiero po całodniowej wycieczce po Warszawie. Tradycyjnie już umilaliśmy sobie czas przy piwku i pizzy stopniowo powiększając swoje grono o nowo przybyłych. Ponownie spotkaliśmy się z panią Renatą, odpowiedzialną między innymi za Stephena Kinga w wydawnictwie Prószyński i S-ka. Korzystając z okazji zapoznaliśmy się z amerykańskim wydaniem nowej rozszerzonej wersji ‚Miasteczka Salem’ oraz książką Stephena J. Spignesi ‚The Lost Works of Stephen King’. Na miejsce dotarliśmy dopiero późnym wieczorem. Obejrzeliśmy ‚Doom’ oraz ‚Monty Python i Święty Graal’, wypiliśmy kilka kieliszków za zdrowie naszego ulubieńca, pobawiliśmy się, pośmialiśmy i wreszcie poszliśmy spać.

 

Drugiego dnia rozegraliśmy pierwszą partię „Kingowych scrabble”. W salonie miały miejsce kolejne projekcje filmów, a większość redaktorów serwisu rozegrała w tym czasie pasjonujący mecz siatkówki, nazwany „Redakcja SK.pl kontra reszta świata”. W skład drużyny wchodzili: Mando, Ingo, Rymek i SickBastard. Przeciwnikami byli Crushed, Tenar, Vampires oraz Pennywise. Pierwszy set gładko wygrany przez nasz serwis osłabił trochę czujność redakcji przez co w kolejnych dwóch ponieśliśmy sromotną klęskę. Zespół odrodził się jednak w czwartej odsłonie po to aby w tie-breaku zmiażdżyć przeciwnika 15:3. Ostatecznie mecz wygrany przez SK.pl 3:2.

 

Wieczorem miała miejsce kolejna rewelacyjna zabawa, urządziliśmy między innymi konkurs na wypicie wściekłego psa z jak największą ilością kropli tabasco (przy 30 skończył nam się główny składnik), oraz projekcje następnych filmów (między innymi ‚Piła 2’). Tej nocy część osób w ogóle nie poszła spać.

 

Trzeci dzień to już filmy od samego rana. Wschód słońca przywitaliśmy z nową wersją ‚Miasteczka Salem’, po którym przyszła kolej na mini-serial Micka Garrisa ‚Lśnienie’. Z „kingowych” obrazów obejrzeliśmy jeszcze ‚Sekretne okno’ i kawałek ‚Bastionu’, a reszta to już nie związane ze Stephenem horrory. Między innymi: ‚Alone in the Dark’, ‚Masters of Horror’, ‚Descent’ czy ‚Towarzystwo wilków’. Ludzie wymęczeni po wcześniejszych dniach rozegrali mistrzostwa w scrabble, a Mando I Ingo zmierzyli się na wiedzę o Kingu w tejże grze (Mando przegrał, ale walczył dzielnie). Wieczorem odegraliśmy kilka scen z książek Stephena Kinga w celu zrobienia zdjęć do działu Fan Art. (były to ‚Misery’ i ‚Sekretne okno’). Terminatrix otworzyła stojący nieopodal kufer pełen starych ubrań co zapoczątkowało kolejną świetną (choć bardzo dziwną) zabawę połączoną z sesją zdjęciową. Ponownie wychyliliśmy kilka kieliszków za Kinga (w tym jedna kolejka w stylu Bena Hanscoma z ‚To’ z cytryną w nosie). Ostatniej nocy w zasadzie nikomu nie dane było się wyspać.

 

Czwarty dzień to tradycyjnie już smutne pożegnania kolejno wyjeżdżających osób i obietnice przyjazdu na następny zjazd, którego termin tym razem jest już ustalony.