Wszystko jest względne

Opis

Oddajemy do rąk czytelnika czternaście nowych opowiadań mistrza horroru, który – trzeba to uczciwie przyznać – jest w szczytowej formie. Dzięki niemu trafiamy do tajemniczego świata cyklu Mroczna Wieża, w którym bohater musi się zmierzyć z czyhającymi na niego wampirzycami, ale już kilkanaście stron dalej uciekamy wraz z Johnem Dillingerem przed obławą FBI. Spotykamy wędrujących nieboszczyków, prześladuje nas zmieniający się obraz i trafiamy do nawiedzonego pokoju hotelowego, gdzie od lat dochodzi do makabrycznych wypadków. W restauracji musimy się zmierzyć z szaleńcem, który ni z tego, ni z owego postanowił nas zabić. A kiedy wybieramy się nad rzekę, by spokojnie połowić pstrągi, natykamy się na samego diabła. Czternaście mrocznych opowiadań stanowi nie lada gratkę dla miłośników grozy i ci, którzy lubią się bać, na pewno będą usatysfakcjonowani.

Spis opowiadań

Prosektorium numer cztery | Człowiek w czarnym garniturze | Wywiozą ci wszsytko, co kochasz | Śmierć Jacka Hamiltona | W sali egzekucyjnej | Siostrzyczki z Elurii | Wszystko jest względne | Teoria zwierząt domowych L.T. | Drogowy wirus zmierza na północ | Obiad w Gotham Cafe | To wrażenie można nazwać tylko po francusku | 1408 | Jazda na kuli | Szczenśliwa Moneta

Info wydawnicze:

  • Rok wydania: 2002
  • Tytuł oryginalny: Everything’s Eventual
  • Tłumaczenie: Łukasz Praski, Maciejka Mazan, Danuta Górska, Marek Mastalerz

Ostatnie wydanie:

  • Wydawca: Prószyński i S-ka
  • Liczba stron: 432
  • Oprawa: miękka


Recenzja

Stephen King to mistrz tworzenia długich wielowątkowych historii. Część jego książek z powodzeniem mogłoby posłużyć za odważnik, tudzież niekonwencjonalną broń. To co dla przeciętnego pisarza jest wyczerpującą powieścią, dla Kinga bywa jedynie skromnym wstępem do części właściwej. Przystawką pobudzającą apetyt przed daniem głównym. Co ciekawe, King doskonale radzi sobie z taką długą formą. Dla przeciwników pisarza, jego niekończący się słowotok jest czymś co z upodobaniem wytykają mu każdej okazji. Fani jego twórczości cenią go jednak właśnie za dogłębne analizy i wnikliwe opisy. Niestety tego co tak charakteryzuje styl Kinga próżno szukać w krótkich opowiadaniach. Ze względu na narzucone ograniczenia, nie sposób stworzyć w tych tekstach tak wyrazistych postaci z jakimi mamy do czynienia w powieściach. Siłą rzeczy nie jestem jakimś maniakalnym fanem opowiadań Stephena Kinga. Lubię sobie raz na jakiś czas usiąść do takiego tekstu, jednak przeważnie nie jest to coś do czego wracam po latach. Cieszę się z każdej książki Kinga, ale na zbiory opowiadań nie wyczekuję z takim zniecierpliwieniem jak na kolejne powieści.

Stephen King do tej pory opublikował tylko cztery zbiorki opowiadań. ‚Wszystko jest względne’ to ostatnia tego typu książka, która w sprzedaży pojawiła się 5 lat temu. W bieżącym roku, Prószyński i S-ka, wzorem amerykańskiego wydawcy, podłączył się do promocji filmu ‚1408’ ponownie wprowadzając tę antologię na polski rynek. Książka ozdobiona została filmową okładką co od strony wizualnej na pewno wyszło jej na plus. Dla niektórych zapewne będzie to tylko odgrzewany kotlet jednak nic bardziej mylnego. Stary nakład (jak większość książek Kinga wydanych w ostatnich latach) był już wyczerpany, a jest to zbiór na tyle dobry by wznawiać go jeśli jest taka możliwość. Jeżeli ktoś (z sobie tylko znanych powodów) nie zapoznał się z treścią książki przez ostatnie lata, to lepszej okazji niż teraz już raczej nie będzie.

‚Wszystko jest względne’ nie jest zbiorem idealnym, jednak należy wyraźnie zaznaczyć, że pod wieloma względami jest to najlepsza antologia Stephena Kinga. Wychwalana przez wszystkich ‚Nocna zmiana’, jest najbardziej nierównym zbiorem opowiadań Kinga. Teksty genialne przeplatają się z tymi z najniższej półki w dorobku Króla. King ma dziwny dar pisania o rzeczach wybitnie głupich. Chodzące magle, latające lodówki, kosiarze zjadający trawę czy palce wychodzące ze zlewów. ‚Nocna zmiana’ zawiera najwięcej takich tekstów, ale i pozostałe dwa zbiory to nie ominęło. ‚Wszystko jest względne’ jest najbardziej wyważoną antologią. Znajdziemy tu kilka opowiadań nieco słabszych (‚Człowiek w czarnym garniturze’, ‚Wywiozą ci wszystko, kochasz’, ‚Szczenśliwa moneta’ czy najlepsze z całej czwórki ‚To wrażenie można nazwać tylko po francusku’), jednak o żadnym z tych tekstów nie można powiedzieć, że jest naprawdę zły. A już broń Boże, że jest głupi. Pozostałe 10 opowiadań znajduje się mniej więcej na jednakowym poziomie. Oczywiście odnajdziemy tu kilka perełek, które wyraźnie wybijają się ponad przeciętność, ale śmiało możemy podsumować całość jako bardzo równą i bardzo dobrą, czego niestety nie można powiedzieć o poprzednich zbiorach Kinga. Dodatkowo pozycja ta jest ciekawie zróżnicowana pod względem gatunkowym. Otrzymujemy pokaźną dawkę czarnego humoru w ‚Prosektorium numer cztery’ i ‚Teorii zwierząt domowych L.T.’, sporo dobrego horroru w ‚1408’, ‚Jeździe na kuli’ i ‚Drogowym wirusie?’, oddzielne historie dla fanów cyklu ‚Mroczna Wieża’ w ‚Siostrzyczkach z Elurii’ oraz tytułowym ‚Wszystko jest względne’, świetną gangsterską opowieść w ‚Śmierci Jacka Hamiltona’ czy też serię bardzo krwawych i brutalnych scen z tekstu ‚W sali egzekucyjnej’. Jedyne czego zabrakło w tej antologii to jakiś naprawdę dobry tekst z gatunku, w którym King radzi sobie najlepiej – dramatu obyczajowego. Takie opowiadania jak ‚Ostatni szczebel w drabinie’ czy ‚Kobieta na Sali’ (oba z ‚Nocnej zmiany’) to niemalże przejaw geniuszu Kinga, który naprawdę odciska niemałe piętno na czytelniku. We ‚Wszystko jest względne’, pomimo natłoku bardzo dobrych i bardzo mocnych tekstów, brakuje właśnie takiej emocjonalnej petardy, która na stałe zagościłaby w sercu czytelnika. Jedynie z tego powodu, zbiorek pozornie może wydać się słabszy od swych poprzedników. Pod każdym innym względem dorównuje im, a pod wieloma nawet przerasta.

We wstępie do książki autor puentuje swoje wywody stwierdzeniem, że jeżeli choć jedna opowieść sprawiła, że czytelnik z własnej woli wyłączył telewizor to jest to bezapelacyjne zwycięstwo. Myślę, że Kingowi udało się odnieść całkiem sporo takich sukcesów na ringu ‚Wszystko jest względne’. Nie przeczytałem tego zbioru od deski do deski, bo też nigdy tego nie robię. Całość zajęła mi kilka lat, podczas których co jakiś czas odczuwałem ochotę aby zagłębić się w krótkiej historii. W ten sposób autorowi udało się dostarczyć mi rozrywki na niejeden długi wieczór, umilić mi podróż autobusem do pracy, czy sprawić, by najnudniejszy wykład nabrał nowych barw. Nie czekam z wypiekami na tego typu książki i nie pochłaniam ich w drodze do domu z księgarni, ale cieszę się, że już niedługo w sprzedaży pojawi się ‚Just Past Sunset’. Mam nadzieję, że będzie to zbiór opowiadań na poziomie ‚Wszystko jest względne’. I choć pewnie nie przeczytam go od razu to jestem przekonany, że dostarczy mi w przyszłości wiele ciekawych wrażeń.

Autor: Mando

Inne wydania

2002
Prószyński i S-ka
oprawa: twarda
2005
Prószyński i S-ka
oprawa: miękka