Sztorm stulecia

Opis

Little Tall, mała wyspa u wybrzeży stanu Maine przygotowuje się do nadejścia zimowej burzy, którą meteorologowie zapowiadają jako sztorm stulecia. Wraz z pierwszymi płatkami śniegu na wyspie zjawia się Andre Linoge tajemniczy i morduje jedną z jej najstarszych mieszkanek, Marthę Clarendon. Potem spokojnie zasiada w jej fotelu, trzymając zakrwawioną laskę ze srebrną głową wilka… Po aresztowaniu szaleńca horror nie ustaje – śmierć pochłania kolejne ofiary; więzień sterują nią z celi, odgrywając morderczą pantonimę. Zrezygnuje z krwawej zabawy, jeśli cała społeczność Little Tall zgodzi się na jego propozycję: „Dajcie mi to czego chcę, a odejdę.”
Czego żąda? Czy wyspiarze stawią czoła diableskiej mocy, która wdarła się w ich życie, odsłaniając ukryte dotąd pod pozorami normalności miejsce wstydliwych sekretów i zła?

 

Info wydawnicze:

  • Rok wydania: 1999
  • Tytuł oryginalny: Storm Of The Century
  • Tłumaczenie: Łukasz Praski

Ostatnie wydanie:

  • Wydawca: Prószyński i S-ka
  • Liczba stron: 448
  • Oprawa: miękka


Recenzja

‚Sztorm stulecia’ to kolejne nowum u Stephena Kinga. Po komiksie (Creepshow), historii wydawanej tylko w internecie (The Plant), powieści w odcinkach (Zielona mila) pisarz wydał scenariusz filmowy. Dokładniej scenariusz trzy odcinkowego mini-serialu. W zamyśle miała to być powieść, jednak jak napisał King w przedmowie: „… pomysł wciąż uparcie pragnął stać się filmem. Każdy obraz opowieści wyglądał raczej jak kadr z filmu niż scena z książki…”. Niemniej jednak, jakikolwiek nie jest to format, muszę powiedzieć, że to jedna z najlepszych historii jakie opowiedział nam Stephen King.

Akcję opowieści umiejscowił autor na znanej nam już wyspie Little Tall (King lubi nazywać ją wyspą Dolores Claiborne). Mamy do czynienia więc z małą społecznością tworzącą swój własny, zamknięty świat – czyli znak rozpoznawczy Kinga i to co wielu najbardziej u niego lubi. Mamy bogatą galerię postaci, ich sekrety i wzajemne relacje. Mieszkańcy szykują się do zapowiadanego przez meteorologów „sztormu stulecia”, który może odciąć wyspę od świata. I w tym miejscu autor wprowadza tajemniczego Andre Linoge’a, jednego z najciekawszych czarnych charakterów w swojej palecie. Linoge wkracza na arenę z mocnym akcentem – brutalnie morduje jedną z najstarszych mieszkanek wyspy. Nie ucieka jednak z miejsca zdarzenia, zasiada w fotelu staruszki i czeka. Spokojnie oddaje się w ręce przybyłego konstabla i pozwala zamknąć się w areszcie. Nie odpowiada na żadne pytania wzbudzając coraz większy niepokój wśród mieszkańców. Co więcej, okazuje się, że Linoge zna najgorsze sekrety każdej osoby na wyspie, wyjawienie których rodzi jeszcze bardziej napiętą sytuację. W końcu mężczyzna orzeka „Dajcie mi to czego chcę, a odejdę”. Nie mówi jednak co to jest, a na wyspie dochodzi do kolejnych tragedii…

Jako, że mamy do czynienia ze scenariuszem, podczas czytania musimy dużo bardziej pobudzić wyobraźnię, niż przy czytaniu zwykłej książki. Nie ma tu wielu opisów, oczywiście znajdziemy krótkie przedstawienie konkretnych pomieszczeń, ale są to opisy typowo filmowe, potrzebne do zarysowania planu. Nie ma także charakterystyk postaci, opinię o nich możemy wyrobić sobie jedynie dzięki fabule i dialogom. Może nie brzmi to dla niektórych szczególnie zachęcająco, jednak mnie czytało się to świetnie, bardzo szybko przyzwyczaiłem się do takiego typu narracji. Dodatkowo ułatwia to sama fabuła, która niesamowicie wciąga, oraz klimat, bardzo gęsty i mroczny. Razem z bohaterami próbujemy dociec kim jest Linoge, razem z nimi podejrzewamy, że może nie być on człowiekiem, wspólnie możemy biernie przyglądać się kolejnym czynom tajemniczego przybysza. Dzięki takiej konstrukcji książki, nie jesteśmy widzem, który wie dużo więcej od bohaterów dzięki pomocy narratora. Tutaj jesteśmy zdani na siebie, jesteśmy po prostu kolejnym mieszkańcem wyspy.

Dodatkową atrakcją książki jest Wstęp. King ciekawie i z humorem opowiada nam o ‚Sztormie stulecia’, o jego drodze od pomysłu, przez realizację do efektu końcowego. Znajdziemy tu sporo ciekawostek, na przykład jak narodziły się pomysły na powieści ‚To’, ‚Cmętrz zwieżąt’, ‚Cujo’, ‚Zielona mila’ i właśnie ‚Sztorm stulecia’, czy fakt, że King bardzo chciał by reżyserem tego mini-serialu został Mick Garris, ulubiony reżyser pisarza ekranizujący jego książki.

‚Sztorm stulecia’ to jedna z najlepszych historii wymyślonych przez Stephena Kinga. Jest w niej wszystko to za co tak go lubimy. Znakomita książka, której dałbym ocenę 10/10 gdyby tylko była powieścią. Gdyby była bardziej rozbudowana, przez co jeszcze dłuższa i jeszcze bardziej wciągająca. Bardzo polecam wszystkim entuzjastom Kinga.

Autor: nocny

Inne wydania

2006
Prószyński i S-ka
oprawa: twarda