Stukostrachy

Opis

Coś działo się w idyllicznym miasteczku Haven w stanie Maine, gdzie mieszkała Bobbi Anderson. Coś, co obdarzyło każdego mężczyznę, kobietę i dziecko w mieście nieznaną zwykłym śmiertelnikom mocą. Coś, co zmieniło miasteczko w pułapkę dla wszystkich obcych. Coś, co pochodziło z tajemniczego metalowego obiektu, zagrzebanego od tysiącleci w ziemi, o który potknęła się Bobbi. Bobbi i inni poczciwi mieszkańcy miasteczka nie zaprzedali duszy piekłu, aby korzystać z diabelskich uciech. Nastąpiło raczej diaboliczne opętanie. opętanie ciała, duszy – i umysłu…

Info wydawnicze:

  • Rok wydania: 1987
  • Tytuł oryginalny: The Tommyknockers
  • Tłumaczenie: Łukasz Praski

Ostatnie wydanie:

  • Wydawca: Prószyński i S-ka
  • Liczba stron: 640
  • Oprawa: miękka


Recenzja

Film ‚Stukostrachy’ obejrzałem po raz pierwszy jeszcze w szkole podstawowej (więc już ładnych parę lat temu) i od razu bardzo go polubiłem. Od tamtej pory powracałem do niego kilkanaście (a może nawet kilkadziesiąt razy) cały czas żałując, ze nie dane mi było przeczytać książki. Niestety w Polsce musieliśmy czekać kilkanaście lat aż wreszcie jakieś wydawnictwo (w tym przypadku Prószyński i S-ka) zainteresowało się tą pozycją. Logiczne jest więc, że gdy tylko ukazała się ona na naszym rynku niezwłocznie przystąpiłem do czytania.

Pierwsze podejście nie okazało się szczęśliwe. Sam początek bardzo mi się podobał, ale już druga część – ‚Opowieści z Haven’ – zaczęła mnie trochę męczyć. Wreszcie zdecydowałem się odłożyć ją na inne czasy obiecując sobie, że postaram się jak najszybciej do niej powrócić.

„Jak najszybciej” okazało się okresem dwunastu miesięcy, ale jak to mówią lepiej późno niż wcale. Rok po wydaniu książki w naszym kraju wreszcie skończyłem ją czytać i mogę się wypowiedzieć na temat jej plusów i minusów (których jak się ostatecznie okazało jest nieporównywalnie mniej).

Przez okres miedzy mym pierwszym podejściem do książki, a ostateczną konfrontacją z tekstem Kinga raczony byłem niezliczonymi komentarzami innych fanów, którzy lekturę mieli już za sobą. Wśród wszystkich opinii przeważały głosy negatywne co w połączeniu z faktem, ze za pierwszym razem nie doczytałem tej książki do końca nie stawiało jej w najlepszym świetle. Tym bardziej cieszę się, że wreszcie się z nią zapoznałem gdyż jak się okazało ‚Stukostrachy’ to bardzo dobra pozycja w niczym nie ustępująca innym utworom Króla.

Czy jest to powieść wybitna? Czy możemy ją postawić na najwyższym podium obok takich pozycji jak ‚To’, ‚Bastion’ czy cykl ‚Mroczna Wieża’ – czyli, jak do tej pory, największych kingowych osiągnięć? Na pewno nie. Jednak nie można też powiedzieć, że jest to zła książka. Historia opisana na kartkach powieści jest ciekawa i wciągająca mimo, że sam temat pozostawia na pewno wiele do życzenia. Kosmici to nie jest to za co pokochałem Kinga, ale jak widać Król nawet z przybyszami z obcej planety radzi sobie dobrze. Poza tym jeżeli komuś nie przeszkadzają kosmiczne potwory (a osobiście nie odczuwam jakiegoś wielkiego wstrętu do tego typu opowieści) to ‚Stukostrachy’ będą dla niego tzw. „typowym Kingiem”. Poznajemy losy mieszkańców małego miasteczka w stanie Maine – Haven – żyjących według ustalonych zasad którymi rządzi się życie w małych społecznościach. Ich perypetie wciągają czytelnika (przynajmniej mnie wciągały) i sprawiają, że nie sposób oderwać się od książki. Teraz ktoś mógłby zapytać dlaczego za pierwszym razem jednak to zrobiłem. Odpowiedź jest prosta. Miałem wtedy ważniejsze rzeczy na głowie i najwyraźniej nie byłem w nastroju do czytania. Liczy się tylko ostateczna ocena a tą wystawić mogłem dopiero po przeczytaniu całej książki.

Najczęściej powtarzającym się zarzutem innych fanów było to, ze pomysły zawarte w tekście są zbyt fantastyczne, zbyt bajkowe i po prostu zbyt głupie. Faktycznie momentami Kingowi zdarzało się (delikatnie mówiąc) przeciągnąć strunę. Latające odkurzacze, śmiercionośne telewizory czy też zabójcze automaty z napojami mogą wywołać uśmiech na twarzy czytelnika. Trochę przypomina to ‚Magiel’ czy też ‚Ciężarówki’ czyli jedne z gorszych tekstów Kinga. Różnica jest taka, ze ‚Magiel’ i ‚Ciężarówki’ to krótkie opowiadania i poza głupotami o ożywionych maszynach nie dane nam było przeczytać w nich nic ciekawego. Tutaj mamy do czynienia z przeszło siedmiuset stronicową książka i (przynajmniej w moich oczach) latające lodówki stanowiły margines, który dzięki Bogu nie przysłonił wspaniałej historii opisanej w powieści. Poza tym we wspomnianych opowiadaniach maszyny ożyły same, a tutaj mamy do czynienia z ingerencją istot z innej planety. To, że ludzie używają odkurzacza w określonym celu nie znaczy, ze kosmici nie mogą zmienić odrobinę jego zastosowania. A jeżeli już naprawdę uznamy ten pomysł za debilny to odpowiedzmy sobie na jedno pytanie. Czymże różni się on od krwiożerczego samochodu z ‚Christine’? Czemu zachwycamy się podróżami po równoległych światach w ‚Talizmanie’ negując jednocześnie zwykłą, niegroźną maszynę czytającą w myślach? Dlaczego kosmiczny miotacz dźwiękowy ma być głupszym pomysłem niż ożywiony pseudonim artystyczny w ‚Mrocznej połowie’? Jeżeli ktoś nadal uważa, że ‚Stukostrachy’ są książka debilną to moim skromnym zdaniem (choć niestety najwyraźniej tylko moim) nie ma czego szukać w innych utworach Stephena Kinga.

Dodatkowym plusem jest to, że ‚Stukostrachy’ są bardzo wyraźnie połączone z innymi książkami Króla (jak i z osobą samego pisarza). Występuje tutaj mnóstwo powiązań (choć od czasu gdy światło dzienne ujrzał cykl ‚Mroczna wieża’ określenie „mnóstwo powiązań” zmieniło trochę swoje znaczenie:) i nawet pomijając już całą resztę, chociażby tylko z tego powodu warto zapoznać się z tym tekstem. Niezależnie od tego czy książka się nam spodoba czy nie dla prawdziwych fanów Kinga jest to pozycja obowiązkowa.

‚Stukostrachy’, jak każdy utwór Króla, będzie miał swych zwolenników i przeciwników (choć w tym przypadku przeciwników jest znacznie więcej). Osobiście bardzo cieszę się z tego, ze wreszcie zapoznałem się z tą pozycją. Bawiłem się wyśmienicie ze strony na stronę coraz bardziej podkręcając tepo czytania. Polecam wszystkim fanom Kinga!

Autor: Mando

Inne wydania

2004
Prószyński i S-ka
oprawa: twarda
2012
Prószyński i S-ka
oprawa: miękka (pocket)