Przebudzenie

Opis

W niedużej miejscowości w Nowej Anglii, ponad pół wieku temu, na małego chłopca bawiącego się żołnierzykami pada cień. Jamie Morton podnosi głowę i widzi intrygującego mężczyznę, jak się okazuje, nowego pastora. Charles Jacobs wraz ze swoją piękną żoną odmieni miejscowy kościół. Mężczyźni i chłopcy skrycie podkochują się w pani Jacobs; kobiety i dziewczęta – w tym także matka Jamie’go i jego ukochana siostra Claire – tym samym uczuciem darzą wielebnego Jacobsa. Jednak kiedy rodzinę Jacobsów spotyka tragedia, a charyzmatyczny kaznodzieja wyklina Boga i szydzi z wiary, zostaje wygnany przez zszokowanych parafian.

Jamie ma własne demony. Od wielu lat gra na gitarze w zespołach na terenie całego kraju i wiedzie tułaczy żywot rock-and-rollowego muzyka, uciekając od rodzinnej tragedii. Po trzydziestce – uzależniony od heroiny, pozostawiony na pastwę losu, zdesperowany – Jamie ponownie spotyka Charlesa Jacobsa, co ma głębokie konsekwencje dla nich obu. Ich więź przeradza się w pakt, o jakim nawet diabłu się nie śniło, a Jamie odkrywa, że słowo „przebudzenie” ma wiele znaczeń.

Ta bogata, niepokojąca powieść prowadzi czytelnika przez pięć dekad do najbardziej przerażającego zakończenia, jakie kiedykolwiek wyszło spod pióra Stephena Kinga. To arcydzieło Kinga, nawiązujące do twórczości takich wybitnych amerykańskich pisarzy jak Frank Norris, Nathaniel Hawthorne i Edgar Allan Poe.

Info wydawnicze:

  • Rok wydania: 2014
  • Tytuł oryginalny: Revival
  • Tłumaczenie: Tomasz Wilusz

Ostatnie wydanie:

  • Wydawca: Prószyński i S-ka
  • Liczba stron: 536
  • Oprawa: miękka


Recenzja

Charakterystyczną cechą pisarstwa Stephena Kinga jest opisywanie dzieciństwa bohaterów. Co więcej, pisarz często umiejscawia tych dzieciaków w czasach swojej młodości, która przypadała na lata ’50 i ’60 XX wieku. Niemal wszyscy uwielbiają przygody Klubu w ‚To’ czy wyprawę chłopaków w noweli ‚Ciało’. Jaśniejszymi momentami w ‚Łowcy snów’ są wspomnienia paczki przyjaciół a nastolatkom z ‚Christine’ przygląda się kapitalnie. ‚Mali ludzie w żółtych płaszczach’ to chyba najprzyjemniejszy tekst w zbiorze ‚Serca Atlantydów’. Najbardziej znany jest jednak King z umiejscawiania swoich historii w małych amerykańskich miasteczkach. Tutaj można by przywołać zdecydowaną większość dorobku pisarza. Połączeniem tych dwóch elementów zaczyna się nowa powieść ‚Przebudzenie’, początek więc zapowiada świetną przygodę.

Jamiego Mortona poznajemy jako kilkulatka mieszkającego z rodzicami i rodzeństwem w małej mieścinie. Tutaj poznaje nowego pastora miejscowego kościoła i w ten sposób zawiązuje się między nimi jakaś niewidzialna więź, która przetrwa następne kilkadziesiąt lat. Przyglądamy się dorastaniu Jamiego, pierwszej miłości, relacjom z rodziną, następuje odejście z domu na studia, przyłączenie się do pierwszej z wielu kapel i po prostu kształtowanie osobowości w kolejnych latach aż do pełnej dorosłości a nawet jeszcze dalej. Fascynującym było dla mnie obserwowanie jak zmieniał się bohater na przestrzeni lat, stawał się dzięki temu bardzo bliską mi osobą. Bo w dużej części właśnie taka jest ta książka, przemierzamy przez kolejne etapy życia wraz z Jamiem natrafiając co jakiś czas niespodziewanie na wielebnego Charlesa Jacobsa. Ten z kolei człowiek przy każdym spotkaniu wydaje się być coraz bardziej mroczny i niepokojący. Podskórnie czułem, że każde kolejne pojawienie się Jacobsa będzie wiązało się z czymś nieprzyjemnym choć paradoksalnie na pierwszy rzut oka wydaje się on dobrym człowiekiem.

Cały czas podczas lektury towarzyszyły mi z tyłu głowy słowa Stephena Kinga, że ‚Przebudzenie’ to kwintesencja horroru, że napisał tu tak mocne i nieprzyjemne zakończenie, że nie ma nawet ochoty opowiadać o tej powieści. Poczułem się lekko zagubiony bo w trakcie czytania książka ta kojarzyła mi się bardziej z czymś pokroju ‚Zielonej Mili’ a nie ‚Cmętarza zwieżąt’. Zdecydowana większość książki to po prostu obyczaj, oczywiście, z czasem narastało to nieprzyjemne poczucie, że w końcu dojdziemy wspólnie z Mortonem i Jacobsem do momentu, który nie będzie dla nikogo przyjemny, że wydarzy się coś niebezpiecznego czy okropnego. Miałem jednak zawsze zupełnie inne pojęcie o kwintesencji horroru więc bardzo uderzyła mnie ta rozbieżność. Co nie jest minusem książki bo ta obyczajowość bardzo mi się podobała a książka niesamowicie wciągnęła. Gdy nadszedł jednak finał zrozumiałem co autor miał na myśli, bo faktycznie stworzył bardzo posępną i mroczną wizję przyszłości.

Nie jest to jednak książka zupełnie bez wad. Na pewnym etapie utknął King wraz z Mortonem a ja z nimi w dość nudnym momencie opowiadanych wspomnień. Szybko tocząca się opowieść nagle przyhamowała i toczyła się powoli nie oferując żadnych atrakcji. To spowolnienie na szczęście nie trwa zbyt długo i książka wraca na swój wysoki poziom. Na niemal samym końcu spotkał mnie jeszcze jeden zgrzyt i w pierwszej chwili dość mocno zabolał. Mam bowiem za sobą kilkaset stron świetnej historii, dochodzę do finału a tu autor wyciąga jak królika z kapelusza element, który wydaje się być totalnie z innej bajki i to jeszcze takiej, której nie znoszę. Muszę przyznać, że przez chwilę czułem ogromne rozczarowanie, na szczęście okazało się to tylko malutkim elemencikiem finałowej sceny, która po chwili faktycznie stała się bardzo mocnym uderzeniem, tak jak wspominał to King w jednej z wypowiedzi. Nieprzyjemne wrażenie zostało szybko zatarte bo i ten nieszczęsny motyw okazał się niezbyt istotny. Zakończenie powieści jest jednak udane co pozwoliło mi zamknąć książkę z bardzo pozytywnymi wrażeniami.

‚Przebudzenie’ to w moich oczach bardzo dobra powieść. Ma wszystko to za co uwielbiam Stephena Kinga, interesującego protagonistę, niejednoznaczną postać w tle, społeczność małego miasteczka na początku a następnie podróż przez całe życie wraz z bohaterem a i nieco autobiograficznych wątków autora. King zainspirował się tutaj nowelą Arthura Machena ‚Wielki Bóg Pan’ i chciał stworzyć dość pesymistyczną wizję świata. Jego wersja jest szalenie interesująca, brutalna i przygnębiająca. To faktycznie cholernie mocny finał w dorobku tego pisarza.
Podsumowując – książka do niejednokrotnego przeczytania.

Autor: nocny

Nie jestem fanem horrorów religijnych, a tak na dobrą sprawę o ‚Przebudzeniu’ wiedziałem tylko tyle, że akcja będzie obracać się wokół religii. Opis książki tym razem powiedział mi tyle co nic i do lektury siadałem z czystym umysłem, bez żadnych oczekiwań czy wyobrażeń. Tym bardziej zaskoczyła mnie pierwsza część powieści, która serwuje to co u Kinga uwielbiam. Niemal 200 początkowych stron to opis dzieciństwa w latach sześćdziesiątych i motyw dorastania w kolejnej dekadzie. Młodzieńczy bunt, granie w zespole, pierwsze próby z używkami, pierwsze miłości, pocałunki, ten pierwszy raz. To jest bardzo mocny punkt tej książki i te kilkaset stron czyta się doskonale. Do tego dochodzi religia ale opisana od innej strony, balansująca na granicy bluźnierstwa. Jesteśmy świadkami upadku dobrego człowieka, pastora, jego osobistej tragedii i skrajnego odwrócenia się od Boga. Jest to mocny punkt i cały ten rozwinięty wstęp zwiastuje nam powrót Kinga w najlepszym wydaniu.

W kolejnych rozdziałach śledzimy dalsze losy głównych bohaterów, ale poruszamy się skokami, przez co autor rzuca nas od razu na głęboką wodę. Od młodzieńczych prób z paleniem trawki przeskakujemy do dawania w żyłę i robienia pod siebie. I to też jest fajne zagranie bo czytelnik znacznie intensywniej odbiera każdą kolejną zmianę jaka zachodzi w bohaterach. Ich losy śledzimy od lat sześćdziesiątych aż do czasów obecnych i to jest kolejny element, który zawsze bardzo lubiłem u Kinga. Między innymi za to cenię ‚To’, ale najważniejszą książką przedstawiającą losy bohaterów w taki sposób są ‚Serca Atlantydów’, które uwielbiam właśnie za tę magię przejścia skokami od dzieciństwa do starości. W ‚Przebudzeniu’ mamy bardzo podobną liniowość zdarzeń z tą różnicą, że obserwujemy przeplatanie się losów dwóch bohaterów. Wszystkie pozostałe postacie są tłem. Często bardzo ważnym, dostarczającym sporych emocji, ale główną osią książki jest życie chłopca i pastora, których przeznaczenie połączyło na kolejne dekady. Oczywiście, jak to u Kinga, przez większość książki główny wątek jest marginalny, a my śledzimy całą obyczajową i dramatyczną obudowę, przechodząc przez życie głównego bohatera na różnych etapach i obserwując je z wielu stron. Czasem jest to ciekawe, innym razem trochę nudne, jednak jako całość wypada dobrze. Nie są to emocje na miarę ‚Serc Atlantydów’ ale doskonale czytało się pierwszą i ostatnią część książki czyli to co Kingowi wychodzi najlepiej – dzieciństwo oraz ckliwe wątki w podeszłym wieku. Dramat obyczajowy, stanowiący lwią część tej powieści, wypada zatem dobrze.

‚Przebudzenie’ to jednak horror. Przez większość książki towarzyszący nam gdzieś w ukryciu, często schowany i zapomniany, czasem tylko lekko wyczuwalny, ale cały czas obecny i prowadzący nas do mocnego i bardzo horrorowego finału. Pod tym kątem książka wypada dobrze, ale nierówno. Tak jak zaznaczyłem, ‚Przebudzenie’ przez większą część jest dramatem obyczajowym. Oczywiście my widzimy zmiany jakie zachodzą w bohaterach, wiemy że są to zmiany na gorsze (przynajmniej w przypadku wielebnego), cały czas doświadczamy elementów nadprzyrodzonych i wiemy, że to są złe rzeczy, które prowadzą do czegoś jeszcze gorszego… ale tak jak powiedziałem, to są motywy stanowiące margines wszystkiego czego doświadczamy. Jestem przekonany, że niewiele będzie takich osób, które po 400 stronach powiedzą, że czytają horror. A ten horror w końcowej fazie przybiera naprawdę ogromne rozmiary. I tak jak ja oczekiwałem czegoś mocnego, tak w pewnym momencie uznałem, że King przesadził i trochę za mocno się zagalopował. Inna sprawa, że mnie autentycznie przerażały te drobiazgi i niedopowiedzenia z wcześniejszej części książki, a tymczasem w finale King obnaża przed nami wszystko, pokazuje tyle ile tylko da się pokazać. I ja nie twierdzę, że ta scena jest zła. Uważam tylko, że trochę gryzie się ona z ukrytą grozą o jaką ocieraliśmy się wcześniej.
Na szczęście w książce znajduje się jeszcze ostatni kończący rozdział, który zaciera ewentualne gorsze wrażenie po głównej konfrontacji. Po pierwsze znów wprowadza na koniec niepewność, przykrywa to co zostało obnażone przed czytelnikiem. Po drugie nakreśla przed nami konsekwencje finału i spaja wcześniejsze wydarzenia, które do tej pory mogły wydawać się niepotrzebne. Do tego w dość brutalny, szybki i przyznam, że zaskakujący sposób ucina niektóre wątki.

O wypaleniu Kinga mówi się już od dekad i będzie się mówiło aż do jego śmierci ale przyznam, że w ostatnich latach zdarzały mu się wahania formy. Od czasu wydania ‚Dallas’63’ wiem, że King może napisać jeszcze arcydzieło i cały czas liczę, że przynajmniej jedna książka na takim poziomie jeszcze powstanie. ‚Przebudzenie’, choć w pewnym momencie dawało takie nadzieje, niestety nie jest tą powieścią, na która czekam, ale to nadal dobra książka. King powiela sporo ogranych chwytów (darując już sobie te oczywiste, o których wspominałem wcześniej, ostatni numer jeden to romans starego piernika z dwudziestoparolatką, która pada mu niemal do stóp a ten daje radę…) ale też odrobił lekcje po ‚Panu Mercedesie’, w którym złamał swoją główną zasadę „pisz o tym na czym się znasz”. King nie potrafi pisać o ówczesnym świecie, nie rozumie go i to widać w książkach, w których próbuje się w nim poruszać. Wiarygodny King to ten którego bohater ma minimum 60 lat i nie umie obsługiwać pilota, a dzisiejsze realia narzucają mu umiejętność poruszania się w znacznie bardziej skomplikowanym, elektronicznym i cyfrowym świecie. Dlatego tak dobrze sprawdziły się realia w ‚Joyland’ a tak źle wypadł na tym polu ‚Pan Mercedes’. King musi pisać książki rozgrywające się w przeszłości i ‚Przebudzenie’ przez większą część takie właśnie jest. Potem oczywiście standardowo pojawia się pomocnik od przeszukiwania Google, ale tutaj wypadło to naturalnie. ‚Przebudzenie’ nie rzuciło mnie na kolana, nie zakochałem się w tej książce od pierwszego rozdziału, ale też niczym nie zraziło mnie do siebie podczas lektury, dało bodziec do kilku ciekawych dyskusji i mam wrażenie, że jest to taka książka, którą z czasem będę wspominał coraz lepiej i cenił coraz bardziej.

Autor: Mando

Inne wydania

2014
Prószyński i S-ka
oprawa: zintegrowana
2015
Prószyński i S-ka
oprawa: miękka(pocket)