Outsider

Opis

Bestialska zbrodnia. Śledztwo pełne znaków zapytania. Stephen King, znajdujący się w szczególnie owocnym okresie twórczości, przedstawia jedną ze swoich najbardziej niepokojących i wciągających opowieści.

W parku miejskim znalezione zostaje zmasakrowane ciało jedenastoletniego chłopca. Naoczni świadkowie i odciski palców nie pozostawiają wątpliwości: sprawcą zbrodni jest jeden z najbardziej lubianych obywateli Flint City. To Terry Maitland, trener drużyn młodzieżowych, nauczyciel angielskiego, mąż i ojciec dwóch córek. Detektyw Ralph Anderson, którego syna Maitland kiedyś trenował, nakazuje przeprowadzić natychmiastowe aresztowanie w świetle jupiterów. Maitland ma wprawdzie alibi, ale Anderson i prokurator okręgowy wkrótce zdobywają kolejny niezbity dowód: ślady DNA. Sprawa wydaje się oczywista.

Kiedy w toku śledztwa zaczynają wychodzić na jaw przerażające szczegóły, porywająca opowieść Kinga wchodzi na wyższe obroty, napięcie narasta, aż staje się niemal nie do zniesienia. Terry Maitland na pozór jest miłym człowiekiem, ale czy ma drugie oblicze? Odpowiedź szokuje – tak jak szokować potrafi tylko Stephen King.

Info wydawnicze:

  • Rok wydania: 2018
  • Tytuł oryginalny: The Outsider
  • Tłumaczenie: Tomasz Wilusz

Ostatnie wydanie:

  • Wydawca: Prószyński i S-ka
  • Liczba stron: 640
  • Oprawa: miękka


Recenzja

W ostatnich latach Stephen King skręcił w nową dla siebie uliczkę w swojej bibliografii – w literaturę nazwijmy to kryminalno-policyjno-detektywistyczną. Wszystko przez trylogię Billa Hodgesa, którą wydawał przez trzy lata. Niejednokrotnie mówił, że świetnie poczuł się w tym gatunku i długo nie trzeba było czekać na kolejną książkę wpisującą się w ten nurt. „Outsider” bowiem to opowieść przynajmniej w połowie bardzo mocno kryminalna. By uspokoić tych, którzy w Kingu widzą jedynie mistrza horroru od razu piszę, że podobnie jak w trylogii o mordercy z mercedesa tak i tutaj wyszła natura pisarza i wątek paranormalny także się pojawia.

A skoro już wspomniałem serię zapoczątkowaną przez „Pana Mercedesa” to od razu muszę powiedzieć jasno – uważam, że bez uprzedniej lektury tejże trylogii nie powinno się czytać najnowszej powieści Kinga. Po pierwsze, nie znając tamtej historii poznacie zakończenia zarówno „Pana Mercedesa”, „Znalezione nie kradzione” i „Końca warty”. Po drugie w drugiej połowie „Outsidera” przewijają się nawiązania do osób i wydarzeń, których po prostu nie zrozumiecie. Po trzecie Stephen King znany z setek powiązań między swoimi książkami zrobił tutaj chyba największe z nich właśnie do trylogii. Nie chcę tutaj powiedzieć, że „Outsider” to czwarty tom tamtej serii, absolutnie nie, jest to książka samodzielna, z całkowicie inną, nową historią, jednak wierzcie mi, kolejność czytania, o jakiej piszę jest bardzo, bardzo mocno wskazana.

A co o samej treści? King rozpoczyna opowieść mocnym akcentem jakim jest bardzo brutalne morderstwo dziecka. Policja przekonana niezbitymi dowodami aresztuje człowieka, który miał się tego czynu dopuścić, a że jest to osoba znana i szanowana przez całe miasteczko, sprawa staje się mocno publiczna. Gdy okazuje się, że na absolutnie nie do zbicia dowody policji aresztowany ma absolutnie nie do zbicia alibi zaczyna się bardzo ciekawa lektura. Tę część książki czytało mi się fantastycznie, King bardzo umiejętnie utrzymywał napięcie co chwila rzucając mi i bohaterom kolejne tropy i dowody, które nie pozwalały być obojętnym i odłożyć lekturę na później. Jest po prostu bardzo ciekawie, ale chodzi też o styl Kinga, dzięki któremu można cieszyć się czytaniem.

Już na poziomie pomysłu na tę opowieść King wiedział, że nie będzie to czystej wody kryminał i po jakimś czasie pojawia się wątek nazwijmy to nadprzyrodzony. I o nim mogę powiedzieć dwie na pozór sprzeczne rzeczy – bardzo dobrze, że się pojawia, szkoda, że obniża ocenę książki.

Do momentu gdy bohaterowie uświadamiają sobie, że wydarzenia jakie badają mogą nie dać się wytłumaczyć w racjonalny sposób to naprawdę kapitalna książka. Tyle, że gdyby King nie poszedł w pewnym momencie w świat nadprzyrodzony byłaby to tylko jedna z wielu, wielu książek innych pisarzy. Ot kolejny kryminał jakich mnóstwo, świetnie napisany ale nic ponadto. W połowie lektury pojawia się ten „stary” King stawiając stempel ze swoim nazwiskiem czyniąc książką już tylko jego. To świetnie. Co więcej, miałem bardzo silne poczucie, że czytam Kinga sprzed kilkudziesięciu lat. Zagłębiając się coraz dalej i dalej moje myśli wędrowały czy to do „Miasteczka Salem” czy jeszcze mocniej w stronę „Desperacji”. I to było naprawdę przyjemne. Ale niestety dla mnie nie udało się dowieźć tej przyjemności do końca książki.

Tutaj muszę się przyznać do czegoś może trochę wstydliwego. Otóż nigdy czy to przy książkach czy przy filmach nie domyślam się ani ciągu dalszego ani tym bardziej zakończenia. Nigdy. Właściwie to nie powinno to być wstydliwe, bo nie chodzi o to, że jestem jakoś nad wyraz głupi, po prostu nie zastanawiam się nad tym, nie analizuję treści by wybiec w przód i odgadnąć co będzie dalej. Daję się ponieść opowieści, najprzyjemniej mi jest gdy jestem świadkiem wydarzeń, po których autor prowadzi mnie za rękę i widzę tylko tyle ile do tej pory pokazał. Daję się zaskakiwać. Końcówka „Outsidera” natomiast była dla mnie oczywista dużo wcześniej. Gdybym zatrzymał się na sto stron przed końcem i w punktach rozpisał sobie na kartce co się wydarzy, trafiłbym jakieś 8 na 10. Niestety końcówka książki jest przewidywalna i banalna. Szkoda, że na sam koniec nie pojawił się jeszcze jakiś jeden twist albo przynajmniej mocne uderzenie.

Mimo małego zawodu na koniec całość lektury oceniam pozytywnie. Ta książka to takie połączenie dwóch seriali: „CSI” i „Z archiwum X” oraz dwóch Kingów: tego dawnego piszącego horrory w latach ’70 – ’90 i nowego szukającego swojego miejsca w klimatach policyjnych. Wyszło dobrze, momentami nawet świetnie.

Autor: nocny