Mroczna Wieża V: Wilki z Calla

Opis

Piąty tom kultowej sagi fantasy, zainspirowany filmem Kurosawy „Siedmiu samurajów”. Do Calla Bryn Sturgis, miasteczka położonego w miejscu zwanym pograniczem, zbliżają sie hordy Wilków – tajemniczych stworów, które regularnie co dwadzieścia parę lat napadają na mieszkańców okolicznych miejscowości i porywają dzieci. Część, upośledzona na umyśle, wraca później do rodzin; większość nie powraca nigdy. Mieszkańcy Calla proszą Rolanda i jego towarzyszy o pomoc. Roland postanawia przerwać poszukiwania Mrocznej Wieży, by stawić czoło napastnikom.

 

Info wydawnicze:

  • Rok wydania: 2003
  • Tytuł oryginalny: The Dark Tower V: Wolves of the Calla
  • Tłumaczenie: Zbigniew A. Królicki

Ostatnie wydanie:

  • Wydawca: Albatros
  • Liczba stron: 624
  • Oprawa: miękka


Recenzja

Na polskie wydanie ‚Mrocznej Wieży’ fani w naszym kraju czekali dwadzieścia lat. Przez ten czas raczeni byliśmy tylko niespełnionymi obietnicami wydawnictwa Prima w latach 1996-97 oraz niezrozumiałymi kąskami takimi jak ‚Bezsenność’, ‚Serca Atlantydów’, ‚Czarny Dom’ czy ‚Siostrzyczki z Elurii’. Ten okres oczekiwania był denerwujący ale nawet te dwadzieścia lat nie może równać się z kilkunastoma miesiącami jakie przyszło nam czekać na ‚Wilki z Calla’. Pobudzeni pierwszym tomem, zafascynowani drugim i wręcz doprowadzeni do szaleństwa trzecim i czwartym (które w naszym kraju wydane były w jednym ciągu) wreszcie otrzymaliśmy próbkę tego co w innych krajach ludzie przeżywają już prawie od ćwierćwiecza – oczekiwania na ciąg dalszy. A trzeba przyznać, że jest na co czekać.

Rewolwerowców spotykamy w chwili gdy rozstaliśmy się z nimi w tomie czwartym. Podróżują ścieżką Promienia, na której napotykają naszego starego znajomego – ojca Callahana. Ten nakłania ich aby na jakiś czas zboczyli z kursu. Prosi o pomoc dla mieszkańców małego miasteczka – Calla Bryn Sturgis, w zamian oferując niewyobrażalny dar. Z początku wydaje się (podobnie jak w poprzednim tomie), że będzie to historia nie wnosząca nic nowego do cyklu. Taki wypełniacz pustych stron. Opowieść ciekawa aczkolwiek, jeżeli chodzi o całość, całkowicie niepotrzebna. Dzięki Bogu, tak samo jak w części czwartej, podejrzenia są całkowicie bezpodstawne i błędne. Poznajemy długą i bardzo ciekawą historię ojca Callahana. Przygody jakie przeżył upadły ksiądz po opuszczeniu Miasteczka Salem zajęły aż trzy rozdziały i aby je zrozumieć niezbędna jest lektura właśnie wampirycznej powieści Kinga jak również nie tak dawno wydanego w naszym kraju, wspaniałego zbioru pięciu nowel – ‚Serc Atlantydów’.

Piąty tom sagi jest jak na razie największym krokiem do przodu (oczywiście jeżeli chodzi o części cyklu bo jak do tej pory najwięcej wyjaśniała chyba książka ‚Czarny Dom’). Po raz pierwszy (nie licząc nowej wersji ‚Rolanda’) padają takie określenia jak Karmazynowy Król (o nim była małą wzmianka w tomie czwartym ale tutaj King nie ograniczył się do napisu na murze i trochę więcej wyjaśnił czytelnikom), Niszczyciele (bohaterowie kilku innych książek wreszcie znajdują swoje miejsce w tomach sagi. Wyjaśnione jest kim są i do czego potrzebują ich siły zła) czy choćby ‚Regulatorzy’. Chyba po raz pierwszy wspomniane jest w jakim celu Roland musi odnaleźć Mroczną Wieżę i ile pozostało jeszcze chroniących ją Promieni. Oczywiście wszystko to mogliśmy przeczytać już w ‚Czarnym Domu’ ale miło widzieć, że w serii ‚Mroczna Wieża’ poszczególne elementy układanki trafiają w końcu na swoje miejsce.

Dowiadujemy się też kilku rzeczy, których do tej pory można się było jedynie domyślać. Jedną z nich jest tajemnicza róża znajdująca się w opuszczonej parceli w Nowym Jorku (choć jeżeli o nią chodzi to na razie pozostaje jeszcze dużo pytań bez odpowiedzi).

Jeżeli chodzi o piąty tom serii to łączy on wszystkie poprzednie w jedną całość. Momentami jest to trochę męczące. Dowiadujemy się w jaki sposób Callahan trafił do świata Rolanda przez co następuje zapętlenie pierwszego tomu z piątym. Bohaterowie często przenoszą się do tomu trzeciego i uczestniczą w wydarzeniach, które już widzieliśmy a teraz obserwujemy je z innej perspektywy. Do tego poznajemy mnóstwo nie znanych do tej pory związków między wydarzeniami i bohaterami pozostałych tomów cyklu. Mam tylko nadzieję, że King sam nie zagubi się w tym wszystkim i nie popełni jakiejś gafy. Każda historia, której tłem są podróże w czasie niestety skazana jest na porażkę. Po prostu błędy są nieuniknione i jak do tej pory nikomu nie udało się zrobić tego dobrze. King na razie radzi sobie całkiem nieźle ale to wszystko zaczyna zmierzać w złym kierunku.

Odkładając już na bok wszystkie zależności między poszczególnymi tomami sagi (jak również między innymi książkami Króla) zajmijmy się samą postacią Stephena Kinga. Gdy usłyszałem pierwsze doniesienia o tym jakoby sam ON miał zostać wspomniany w tomie piątym nie byłem z tego faktu zadowolony. Muszę przyznać, że jak na razie jestem miło zaskoczony. Pierwsza wzmianka o autorze była taka delikatna ale w samej końcówce książki nikt już nie owijał w bawełnę. Wracamy do samego początku kariery pisarskiej Kinga i w ten sposób nie tylko Mroczna Wieża ale cała twórczość Króla zaczyna nam się zapętlać. Jak dla mnie rewelacyjny pomysł i jestem strasznie ciekawy jak to się dalej potoczy.

Na sam koniec pozostaje mi tylko gorąco polecić książkę tym co znają już co nieco twórczość Kinga bo fanów Wieży nie trzeba chyba namawiać. Pozostaje mi jeszcze ostrzec was, że jeżeli zdenerwowała was końcówka trzeciego tomu to tutaj będziecie włosy z głowy rwać. Na pocieszenie mogę powiedzieć, że nie jesteście w tym odosobnieni:) Ja już to robię od jakiegoś tygodnia. Miejmy nadzieję, że wydawca tym razem nie będzie zwlekał.

Autor: Mando

Inne wydania

2004
Albatros
oprawa: miękka
2005
Świat książki
oprawa: twarda
2008
Albatros
oprawa: miękka
 2013
Albatros
oprawa: miękka