Misery

Opis

Paul Sheldon jest autorem poczytnych tandetnych romansideł. Jego cykl o Misery Chastain zdobył ogromną popularność. Autor miał jednak już dość swojej bohaterki i w ostatniej powieści ją uśmiercił. Teraz postanowił zająć się pisaniem poważniejszych książek. Pewnego razu podczas zamieci śnieżnej jadąc po pijanemu samochodem uległ poważnemu wypadkowi. Odzyskał przytomność dopiero w stojącym na odludziu domu Annie Wilkes, byłej pielęgniarki uwielbiającej jego książki o Misery. Pobyt w domu Annie zamienia się w prawdziwy koszmar, gdy kobieta wraca z miasta z ostatnią książką Paula…

Info wydawnicze:

  • Rok wydania: 1987
  • Tytuł oryginalny: Misery
  • Tłumaczenie: Robert P. Lipski

Ostatnie wydanie:

  • Wydawca: Prószyński i S-ka
  • Liczba stron: 400
  • Oprawa: miękka


Recenzja

Stephen King od początku kariery kierował się pewną ważną zasadą podczas procesu twórczego, a mianowicie: „Pisz o tym, na czym się znasz”. Swojej wierze w niniejsze stwierdzenie dawał upust nie tylko we wstępach czy posłowiach, ale także poświęcił spory fragment w książce ‚Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika’. Mało tego. King nie tylko głosił powyższą maksymę na prawo i lewo, ale sprawił, że pisanie o tym, co zna najlepiej, stało się jego znakiem firmowym. W przypadku prozy Króla można by wskazać wiele tematów, w których się orientuje i które lubi umieszczać w książkach, jednak jeden jest zdecydowanie częściej eksploatowany niż pozostałe. Mam tutaj na myśli pisarzy, ich życie, obyczaje, problemy, lęki a także sam proces twórczy. King po prostu uwielbia sięgać po bohaterów trudniących się tą profesją. Nie inaczej jest w przypadku ‚Misery’.

Bohater powieści, Paul Sheldon, to autor uwielbianej przez gospodynie domowe serii książek. Czuje się jednak zmęczony tą postacią (tytułową Misery) i postanawia ją uśmiercić, aby w końcu zacząć pisać inne, bardziej ambitne opowieści. Po skończeniu pierwszej z nich wybiera się w podróż. Fakt, że jest pijany w sztok jeszcze bardziej zapala go do pomysłu. Niestety, pech chciał, że w drodze trafił na zamieć śnieżną. Paul wypada z trasy, ale nie umiera. Czeka go los znacznie gorszy, bowiem zostaje odnaleziony przez swoją „największą wielbicielkę”, która okazuje się być niebezpieczną psychopatką, a na dodatek właśnie dostała egzemplarz ostatniej powieści o ‚Misery’, której to zakończenie nie bardzo przypadnie jej do gustu…

W późniejszych częściach książki fabularnie zmienia się niewiele. Paul wraca do zdrowia i jednocześnie zaczyna pisać ‚Powrót Misery’, do czego w bardzo przekonywujący sposób nakłoniła go Annie (jego wybawczyni). Aby wszystko bardziej się pokomplikowało, okazuje się, że Sheldon uzależnił się od środka przeciwbólowego na bazie nowokainy, a nogi ma tak połamane, iż nawet po zrośnięciu, przypominają powyginane, suche gałęzie. ‚Misery’ staję się więc walką o przeżycie, o zachowanie zdrowych zmysłów i poradzeniu sobie z kolejnymi atakami psychozy w wykonaniu Annie, które ze strony na stronę okazują się być coraz bardziej nieobliczalne w skutkach.

W tej powieści Stephen King wykorzystał wszystkie, najbardziej charakterystyczne elementy swojego stylu. Jest więc doskonała kreacja bohaterów (ich portrety psychologiczne są tak misternie utkane, że momentami jawią się prawdziwymi ludźmi), przerażająco dokładna podróż w głąb chorego umysłu, analiza zachowań człowieka w sytuacjach ekstremalnych, a także z pasją przedstawiony proces twórczy. Każdą z tych cegiełek uzupełniono jeszcze żywymi dialogami oraz dokładnymi opisami. Dzięki temu powstała powieść w każdym calu zadziwiająca, a co najważniejsze: trzymająca w napięciu do ostatniego zdania. ‚Misery’ to zdecydowanie czołówka dokonań Kinga na polu literackim.

O wielkości tej książki świadczą nie tylko wyżej wymienione komponenty, dopieszczone w stopniu najwyższym. Najbardziej urzekł mnie sposób w jaki King pokazał od kuchni czym w istocie jest dla pisarza proces twórczy, do czego prowadzi jego brak i ile pozwala znieść w trudnych chwilach. Szczególnie podobały mi się te fragmenty, gdy Paul stawał się własną Szeherezadą i grał w „Mogę?”. Świetnie to Król napisał. Niby w formie strumienia świadomości, niby brak tutaj jakiejś akcji w normalnym znaczeniu tego słowa, a z wypiekami przewraca się kolejne kartki, dopingując bohatera. Interesujące są też fragmenty pisane przez Paula, które King umieszcza w toku narracji. Musze przyznać, że z chęcią zapoznałbym się z ‚Powrotem Misery’. Mają one o tyle ciekawy wpływ na bieg wydarzeń, że to właśnie w nich widać stan samopoczucia Sheldona, a także pozwalają czytelnikowi śledzić wnikliwiej jego metamorfozę, która jest dosyć znaczna.

Na osobny akapit zasługuje postać Annie. W sumie nie potrafię sobie przypomnieć postaci, która przerażałaby mnie tak bardzo. Oczywiście istnieje sporo bohaterów którzy fascynują, wywołują lęk swoim pojawieniem, ale Annie, przez swoją nieobliczalność, niesie ze sobą wyłącznie strach w czystej postaci. W pewnym momencie było mi jej trochę żal, ale gdy Paul dotarł do „dziennika”, przestałem odczuwać względem niej jakiekolwiek pozytywne emocje. Annie to siła napędowa książki. Za każdym razem, gdy się pojawia, nie wiadomo jak to się skończy dla Paula. Bardzo często finał był tragiczny w skutkach. Szczególnie dwie sceny zapadły mi w pamięć, a sądzę, że na każdym innym wywołają efekt podobny. Aż zdumiewające jest z jaką łatwością King wcielił się w postać psychotycznej fanki, oddając w ten sposób nie tylko swoje lęki jako pisarza, ale studiując z wprawą psychoanalityka poważne schorzenia umysłowe.

‚Misery’ z powodzeniem zaliczam do kanonu najlepszych książek Stephena Kinga. Znalazłem w niej wszystko, co tak mnie u tego autora fascynuje, a momentami nawet więcej. Ta powieść to także doskonała pozycja dla osób, które z dystansem podchodzą do tych grubszych, bardziej rozwlekłych opowieści Króla. W ‚Misery’ cały czas coś się dzieję, praktycznie całe 400 stron to galopowanie na oślep przed siebie z licznymi pytaniami i wątpliwościami w głowie. Zakończenie także nie rozczarowuje: jest emocjonujące i bardzo dramatyczne. Oczywiście pojawia się też kwestia czy człowiek poddany długotrwałemu oddziaływaniu warunków stresowych (z szaleństwem wręcz namacalnym dookoła), sam nie stanie się szaleńcem… Odpowiedź na to pytanie musicie znaleźć sami, dlatego też zachęcam do lektury!

Autor: Gage

Inne wydania

1991
Amber
oprawa: miękka
1997
Amber
oprawa: miękka
2004
Prószyński i S-ka
oprawa: twarda
2012
Prószyński i S-ka
oprawa: miękka(pocket)