Joyland

Opis

Jeden z najpopularniejszych pisarzy wszech czasów powraca! Devin Jones, student college’u, zatrudnia się na okres wakacji w lunaparku, by zapomnieć o dziewczynie, która złamała mu serce. Tam jednak zmuszony jest zmierzyć się z czymś dużo straszniejszym: brutalnym morderstwem sprzed lat, losem umierającego dziecka i mrocznymi prawdami o życiu i tym, co po nim następuje. Wszystko to sprawi, że jego świat już nigdy nie będzie taki sam?

Życie nie zawsze jest ustawioną grą. Czasem nagrody są prawdziwe. Bywają też cenne.

Pasjonująca opowieść o miłości i stracie, o dorastaniu i starzeniu się i o tych, którym nie dane jest doświadczyć ani jednego, ani drugiego, bo śmierć zabiera ich przedwcześnie.
 

Info wydawnicze:

  • Rok wydania: 2013
  • Tytuł oryginalny: Joyland
  • Tłumaczenie: Tomasz Wilusz

Ostatnie wydanie:

  • Wydawca: Prószyński i S-ka
  • Liczba stron: 336
  • Oprawa: miękka


Recenzja

‚Joyland’ to jedna z tych książek, które pojawiają się nagle, a ich droga od pierwszej informacji do publikacji, jest bardzo krótka. W tym przypadku to niewiele ponad rok. W kwietniu 2012 r., gdy wszyscy czekali na jakieś konkrety w sprawie wydania książki ‚Doctor Sleep’, w wywiadzie przeprowadzonym przez Neila Gaimana, Stephen King zdradził, że pracuje nad nową powieścią o mordercy z lunaparku. Dwa dni później okazało się, że praca nad książką jest już skończona i teraz czekamy tylko na jej wydanie. ‚Joyland’ ostatecznie wskoczyło przed długo zapowiadaną kontynuację ‚Lśnienia’ i okazało się być kryminałem oraz drugą powieścią Kinga napisaną dla wydawnictwa Hard Case Crime, specjalizującego się w wydawaniu tanich książek z tego worka gatunkowego. W Polsce również nie musieliśmy długo czekać na ten tytuł. Pierwsza konkretna zapowiedź pojawiła się 6 tygodni temu. Dzisiaj ma miejsce światowa premiera, a już za 2 dni książka trafi na półki polskich sklepów, więc i u nas jest to powieść, która sprintem pokonała drogę od zapowiedzi do publikacji.

‚Joyland’ to krótka książka napisana w pierwszej osobie. Dorosły, doświadczony przez życie bohater, wspomina fragment swojego życia. Wraz z nim cofamy się do wczesnych lat siedemdziesiątych i śledzimy jedno lato i jesień z życia 21-letniego młodzieńca, przeżywającego właśnie pierwsze poważne rozstanie. Główny bohater podejmuje pracę w lunaparku. Tam poznaje nowe osoby i zawiązuje przyjaźnie na lata. Tam też dowiaduje się o legendzie, która przylgnęła do Joylandu. Odkrywa szczegóły sprawy morderstwa sprzed lat, którego cień nadal okrywa to miejsce, a dom strachu, w którym doszło do brutalnej zbrodni, uznaje się za nawiedzony.

Pierwsza część książki i wszystko co z nią związane to jednocześnie jej ogromny atut. King gra tutaj na tych samych strunach co w ‚Ręce mistrza’ czy ‚Dallas ’63’, czyli robi to co ostatnio zdarza mu się robić bardzo często, co wychodzi mu bardzo dobrze i za co jest przeważnie mocno chwalony przez swoich czytelników. King snuje opowieść o dojrzewaniu, ustami doświadczonego przez życie bohatera i robi to w sposób perfekcyjny, doskonale wiedząc jak poprowadzić tę historię, które punkty nacisnąć i jak przeplatać wątki by trafić do czytelników, złapać ich za serce, wywołać nostalgię i może zmusić do uronienia jednej czy dwóch łez. Całość podkreśla doskonała oprawa, ale tutaj dużą rolę odgrywa kwestia indywidualnego podejścia, o czym już kiedyś pisałem recenzując ‚Rękę mistrza’. Akcja książki osadzona jest w małej nadmorskiej miejscowości i King serwuje nam wszystko co takie miejsca mają do zaoferowania. Są zarówno poranne jak i wieczorne spacery plażą, jest gwar lata i cisza charakteryzująca takie miejsca po sezonie. W moim przypadku nie da się lepiej trafić w gust. Uwielbiam takie miejsca zarówno w sezonie jak i jesienią. Uwielbiam wieczorem usiąść na plaży, czy to z książką w ręku, czy po prostu siedzieć i patrzeć na ludzi, plażę i morze. ‚Joyland’ rozbudza wszystkie uczucia jakie temu towarzyszą i pod tym względem jest książką niemal idealną.

Niestety, chociaż zdecydowana większość powieści to właśnie obyczajowa, bardzo klimatyczna historia o dorastaniu, ‚Joyland’ zawiera dodatkowe wątki, które niekoniecznie są tu potrzebne, a na pewno wpływają na lekkie obniżenie oceny końcowej. Po pierwsze: sprawa kryminalna. Ciężko powiedzieć czy książka była napisana na zamówienie i z góry narzucony miała wątek kryminalny czy też najpierw powstała, a dopiero potem uznano, że nadaje się idealnie dla wydawcy ‚Colorado Kid’. Tak czy inaczej, wątek kryminalny jest słaby, elementy nadprzyrodzone nie pasują do całej książki, a rozwiązanie zagadki jest zwyczajnie okrutnie proste. Druga rzecz to powtarzalność niektórych motywów. Wiem, że Ameryki tutaj nie odkrywam, a King, jak wielu innych przedstawicieli tego fachu, od zawsze jedzie na kilku ogranych motywach, ale na litość boską, czy w każdej książce musi umieszczać super inteligentne, super rozwinięte emocjonalnie i super nadprzyrodzone dziecko? Do tego cały wątek z drugiej połowy książki, kiedy główny bohater poznaje tego chłopca i jego matkę, to kalka ‚Worka kości’ skondensowana do narzuconych w ‚Joyland’ ram objętościowych.

Mam jednak wrażenie, że ta powieść może mieć bardzo dobre opinie czytelników. King wykorzystuje schemat, za który chwalono go po ‚Ręce mistrza’ czy ‚Dallas ’63’, gra dokładnie na tych samych nutach i porusza te same obszary, a co za tym idzie, może wywoływać te same emocje. Jeśli o mnie chodzi to dałem się kupić i uważam, że doskonały klimat jest głównym atutem ‚Joyland’. Oprócz tego jest też kilka zgrzytów, ale ostateczną ocenę zrewiduje czas. Na gorąco po lekturze ciężko jest mi powiedzieć czy ‚Joyland’ będzie tylko jednorazową ciekawostką, czy będzie to coś do czego jeszcze kiedyś zatęsknię i będę wracać. Już teraz jestem natomiast pewien tego, że wydawnictwo Prószyński i S-ka idealnie wstrzeliło się z premierą i jeśli nie jesteście maniakami, którzy muszą przeczytać książkę od razu w dzień premiery, a tego lata planujecie wyjazd nad morze, to wstrzymajcie się z czytaniem na te kilka dni. ‚Joyland’ to książka na weekend więc nawet jeśli planujecie tylko kilkudniowy wypad nad morze, to będzie to doskonała lektura na ten czas i zapewniam Was, że wrażenia będą wtedy jeszcze lepsze. Na koniec pozostaje mi już tylko polecić i zaprosić wszystkich do sklepów, gdzie już za 2 dni, będą na Was czekać przepięknie wydane polskie egzemplarze ‚Joyland’.

Autor: Mando

Inne wydania

2013
Prószyński i S-ka
oprawa: miękka
seria Duże Litery