Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika

Opis

„Przedstawiam tu część owych wspomnień, a także zestaw migawek z nieco normalniejszych lat mej młodości i wczesnego wieku męskiego. Nie jest to autobiografia, a raczej życiorys, curriculum vitae – próba ukazania się, jak powstawał pewien pisarz, nie jak go stworzono. Nie wierzę, by pisarzy można było stworzyć, nieważne, czy dzieła tego miałyby dokonać okoliczności, czy on sam (choć kiedyś tak właśnie uważałem). Niezbędne wyposażenie zawiera w sobie już model podstawowy. Nie jest to jednak jakiś szczególny dar. Uważam, że wielu ludzi ma co najmniej zaczątki talentu pisarskiego, i że talenty te można wzmocnić i wyszlifować. Gdybym tak nie sądził, napisanie podobnej książki stanowiłoby czysta stratę czasu.”

„Stephen King”

Info wydawnicze:

  • Rok wydania: 2000
  • Tytuł oryginalny: On writing: a memoir of the craft
  • Tłumaczenie: Paulina Braiter

Ostatnie wydanie:

  • Wydawca: Prószyński i S-ka
  • Liczba stron: 254
  • Oprawa: miękka


Recenzja

‚Jak Pisać. Pamiętnik rzemieślnika’ jest jedną z dwóch samodzielnie napisanych książek Kinga, które nie są fikcją literacką. Jest to pozycja wydawałoby się przeznaczona dla bardzo wąskiego grona czytelników. Jednakże jeszcze niedawno na polskim rynku była to najbardziej pożądana książka Króla – nieosiągalna w księgarniach, a na aukcjach internetowych osiągająca ceny przekraczające kilkakrotnie cenę okładkową. Taką sytuację można w pewien sposób wytłumaczyć, co tez spróbuję w niniejszej recenzji uczynić. Wzorem ‚Jak Pisać’ zacznę od mojej krótkiej notki biograficznej.

Fanem Kinga stałem się prawie dekadę temu. W tamtym czasie ‚Pamiętnik rzemieślnika’ nie był jeszcze nawet wydany. Gdy ta pozycja ukazała się na polskim rynku miałem już za sobą pewną liczbę „zaliczonych” Kingów. Gdy wchodziłem do księgarń zawsze widziałem sporo jej egzemplarzy – rzucających się w oczy czerwonych grzbietów – ale zawsze obok nich leżały jakieś inne, nieprzeczytane jeszcze przeze mnie powieści Kinga. Ta sytuacja nagle się zmieniła i czerwone grzbiety gdzieś znikły. Ale nawet wtedy nie przejąłem się tym faktem. Sądziłem, że to i tak książka nie dla mnie i że przeczytam ją kiedyś w przyszłości jedynie z „obowiązku fana”. Cały czas czekałem aż pojawi się w okazyjnej cenie na aukcji internetowej. Nawet gdy mogłem powiedzieć, że przeczytałem cały dorobek powieściowy Kinga ‚Pamiętnik Rzemieślnika’ nadal mnie nie pociągał. Chciałem go mieć tylko po to by skompletować w końcu całą kolekcją. Udało mi się to dopiero uczynić po paru latach wraz ze wznowieniem tego tytułu. I dopiero wtedy też zapoznałem się z samą treścią książki. Czy postępowałem słusznie? Odpowiedź jest tylko jedna: NIE.

W pierwszej części książki King przedstawia nam swoją biografię – wydarzenia które doprowadziły do narodzin jednego z najlepszych i najważniejszych pisarzy naszych czasów. Przeczytamy tam o wspomnieniach z dzieciństwa i relacjach w jego rodzinie. O jego pierwszych krokach stawianych w pisarstwie. Zarówno o porażkach jak i sukcesach. Tekst ten w swojej kategorii jest mistrzowski! Czego my tam nie uświadczymy? King nas w nim bawi, wzrusza, a opowieścią związaną z wbijaniem igły do ucha nawet wywołuje gęsią skórkę. Nie ma w nim rozdziału, który by mógł czytelnika znudzić – w autobiografii nie jest to chyba normą. Całość można odczytać na dwa sposoby. Po pierwsze jest to najlepsza biografia Kinga jaka mogła kiedykolwiek powstać. Nikt nie byłby w stanie jej napisać lepiej niż sam „obiekt opisywany”. Znajduje się w niej zbyt wiele ciekawostek, by fan Kinga mógł sobie darować czytanie. Po drugie mamy tutaj do czynienia z historią, w której jesteśmy świadkami narodzin Wielkiego Pisarza. Mamy do czynienia z dowodem na to, że dzięki determinacji i nie poddawaniu się można osiągnąć wszystko o czym się marzy.

W drugiej części książki King stara się odpowiedzieć na pytanie zawarte w tytule. Nie czyni tego na szczęście w sposób akademicki. Nie zanudza nas czysto technicznymi sprawami, czy suchymi faktami, które powinno się wykuć na pamięć. Dzięki temu również i ta część jest jak najbardziej przystępna dla osób, które nie mają zamiaru zająć się w swoim życiu pisarstwem. King pisząc o poszczególnych elementach tej sztuki próbuje podawać przykłady zaczerpnięte ze swojego życia i twórczości. Dzięki temu dowiemy się między innymi o tym jak początkowo miała się skończyć ‚Misery’, skąd się wziął pomysł na ‚Buicka 8’, albo jakie sceny zostały usunięte z ostatecznej wersji ‚Worka Kości’. Dodatkowo możemy również podpatrzeć Mistrza przy redakcji jednego ze swoich opowiadań. W Polsce jest to praktycznie jedyne źródło tego typu informacji. King skutecznie zachęca czytelnika do chociażby próby zmierzenia się z własnym talentem pisarskim pokazując, jaką to może być frajdą.

Na koniec muszę jeszcze krótko wspomnieć o rozdziale zatytułowanym ‚Jak żyć’, ale szczerze powiedziawszy nie mam ochoty o nim pisać. To po prostu TRZEBA przeczytać. Jest on poświęcony wypadkowi, który przydarzył się Kingowi w 1999 roku.

Jak się okazuje tylko na pierwszy rzut oka ‚Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika’ może wydawać się książką, na którą nie warto wydawać pieniędzy (w końcu w księgarni leży obok jakaś nieprzeczytana jeszcze powieść Kinga, prawda?) i której nie warto poświęcić swój czas. Tak jest faktycznie tylko wtedy, gdy nie jest się osobą zainteresowaną pisarstwem albo przeczytało się dotychczas dosłownie parę książek Króla. Jaka jest więc moja rada? Niezwłocznie kupcie tą książkę, gdy będziecie wiedzieli już, że na paru tytułach Kinga nie poprzestaniecie. Gdy doliczycie się już dziewięciu przeczytanych pozycji, nie bierzcie się za dziesiątą powieść. W zamian sięgnijcie po ‚Jak Pisać’. Pomoże ona Wam w zrozumieniu zarówno samego pisarza jak i jego twórczości. A poza tym nie wiadomo czy w niedługim czasie znowu nie będzie to najbardziej pożądana książka Mistrza w Polsce…

Autor: ingo

‚Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika’ to książka, która przez pewien okres dostarczyła sporo zabawy osobom, które weszły wcześniej w jej posiadanie, oraz dużo nerwówki tym, którzy tego zawczasu nie uczynili. Pierwsze wydanie książki ukazało się w Polsce w bardzo małym nakładzie i niestety nie sprzedało się. W zasadzie większość egzemplarzy nie zeszła i (czytelników o słabych nerwach proszę o ominięcie trzech kolejnych wyrazów:-) poszła na przemiał, a sam wydawca ogłosił, że już nigdy nie wznowi tej pozycji. Nikt inny również nie kwapił się z wykupieniem praw i zanosiło się na to, że książka stanie się prawdziwym białym krukiem.

W przeciwieństwie do mojego redakcyjnego kolegi ingo (oraz bardzo wielu innych kingowych fanów), całą allegrową szopkę z „Pamiętnikiem” obserwowałem z boku z uśmiechem na twarzy. Książka ukazała się w Polsce, gdy ja prowadziłem już pierwszy serwis Kinga i w zasadzie miałem w swej kolekcji prawie wszystkie tytuły wydane w naszym kraju. Kupiłem ją gdy tylko pojawiła się na półkach księgarskich, ale zrobiłem to raczej z przyzwyczajenia. Nie interesowało mnie pisarstwo od kuchni i nie planowałem przez najbliższy czas zagłębiać się w treść „Pamiętnika”.

Plusem książek, które nie są fikcją literacką, jest to, że nie trzeba ich czytać od deski do deski. Bardzo ciekawiła mnie pierwsza część – ‚Życiorys’ – i z nią zapoznałem się błyskawicznie. Przyznać trzeba, że była to wyśmienita lektura, do której wracałem już przynajmniej 5 razy. King nie od dziś słynie ze swojego poczucia humoru, lecz spisując swoją historię przeszedł samego siebie. Zamiast nudnej autobiografii otrzymujemy tutaj zbiór wspaniałych anegdot z życia pisarza, zaczynając od przezabawnych historii z dzieciństwa, a kończąc na ciekawych fragmentach z dorosłego życia Kinga. Nie zabrakło także kilku bardziej makabrycznych opowieści. Rozmowa z matką na temat trupów, przekłuwanie bębenków, czy znalezisko podczas pracy w pralni, robią wrażenie. Dodatkowo, w końcowej części książki, otrzymujemy wspaniały rozdział – ‚Jak żyć’ – który jest lekturą obowiązkową każdego fana Kinga!

Przyznam się, że przy pierwszym podejściu do książki próbowałem przeczytać ją w całości. Niestety część poświęconą pisarstwu King zaczął od wybitnie nudnego tematu jakim jest gramatyka i poległem po kilku stronach. Choć zaręczam, że próbowałem. Niestety nie zdawałem sobie sprawy, że dalej czeka jeszcze sporo ciekawych kąsków. Kilka dni temu, zachęcony bardzo pozytywnymi recenzjami, postanowiłem wreszcie przeczytać książkę w całości. Od pierwszej próby minęło już kilka lat, a i moje zainteresowanie pisarstwem odrobinę wzrosło. Sam temat nadal niewiele mnie interesuje, ale piszę znacznie więcej niż kilka lat temu (choćby recenzje do SK.pl), a nawet kilka rzeczy udało mi się wydać. Trudno powiedzieć bym siedział w temacie, ale liznąłem go na tyle by poradnik pisarski mógł mnie nieco bardziej zainteresować. Niestety fragment dotyczący gramatyki nadal był wybitnie nudny i miałem taki moment, że chciałem już odłożyć książkę. King wybrał sobie za wstęp wyjątkowo meczący temat. ‚Skrzynka z narzędziami’ to na szczęście krótki rozdział, po którym przechodzimy do nieco ciekawszych fragmentów.

Rozdział ‚Jak pisać’ podszedł mi już znacznie bardziej, choć przyznać muszę, że początek też nie należał do różowych. King pisał ciekawie, ale miałem wrażenie, że o niczym. Podejrzewałem, że książka okaże się typowym gawędziarstwem Kinga, sprawdzającym się w powieściach, ale niekoniecznie w non-fiction, z którego niewiele będzie wynikać. Na szczęście pomyliłem się. O dziwo dowiedziałem się bardzo wiele na temat tego fachu, biorąc pod uwagę mały rozmiar książki. Język Kinga natomiast okazał się wielkim plusem „Pamiętnika”. Pisarz przekazał nam sporo ciekawych faktów, w formie opowieści, upiększonej anegdotami na temat własnych tekstów. Mimo to nie zgadzam się z moim redakcyjnym kolegą ingo. Pomimo wszystkich plusów „Pamietnika”, uważam, że jest to pozycja przeznaczona dla bardzo wąskiego grona czytelników. Ktoś kogo choć trochę nie interesuje pisarstwo, albo nie jest fanatycznym wielbicielem Kinga, nie przebrnie przez środkową część książki. A jeżeli nawet przeczyta całość (w końcu to niewiele stron) to nie będzie to przyjemna przeprawa. Osobiście, czytając „Pamiętnik”, cały czas myślałem o swoich własnych pomysłach, które kiedyś zarzuciłem. Muszę przyznać, że lektura mocno rozbudziła we mnie chęć ponownego pisania, jednak gdyby nie fakt, że przez krótki okres w życiu się tym zajmowałem, to naprawdę znaczna część książki by mnie po prostu nudziła. Oczywiście zdarzają się tu niesamowicie ciekawe fragmenty (moim ulubionym jest chyba ten dotyczący konstrukcji postaci i dialogów), ale dla mnie, jako czytelnika, który na pierwszym miejscu jest fanem Kinga, a dopiero na 119 ma coś wspólnego z pisarstwem, takich kingowych smaczków jest stanowczo za mało.

Nie umiem ocenić tej książki w skali 1-10 i po raz pierwszy nie zrobię tego. Jeżeli kogoś interesuje moja ocena, musi ją wywnioskować z tego tekstu. Na wstępie zaznaczyłem, że jest to pozycja przeznaczona dla wąskiego grona czytelników, ale nie uściśliłem jak wąskie jest to grono. Otóż tak naprawdę stwierdzenie, że jest to książka dla fanów Kinga i pisarzy, jest trochę na wyrost. Oczywiście polski pisarz z przyjemnością przeczyta całość, ale sporo fragmentów jest przeznaczonych dla rodzimych twórców Stephena Kinga. Nasza gramatyka różni się od amerykańskiej, co zresztą tłumaczka podkreśla w przypisach. King poświęca długi fragment na agentów literackich, a takie pojęcie w zasadzie u nas nie funkcjonuje. W tym samym rozdziale przytacza też sporo pism branżowych, co również nie przyda się naszym twórcom. Wracając jednak do sedna sprawy. Nie wystawiam oceny ponieważ nie umiem tej książki ocenić jednoznacznie. Z punktu widzenia pisarza interesującego się Kingiem (szczególnie amerykańskiego pisarza, do którego książka jest skierowana) jest to 10/10, ale z każdego innego punktu widzenia nota będzie znacznie niższa. Oczywiście biorąc pod uwagę tytuł książki, trzeba się liczyć z tym do kogo jest ona skierowana. King dość wyraźnie daje nam to do zrozumienia i śmiesznym byłoby krytykowanie autora za nudne wykłady na temat gramatyki (Jak pisać…) czy zbędne męczenie autobiografią (…Pamiętnik rzemieślnika). Oceny nie wystawiam z dwóch powodów. Po pierwsze nie uważam się za pisarza, znacznie bardziej wolę powieści Kinga i nie sądzę by książka zasługiwała na 10/10. Po drugie, każda inna ocena byłaby dla niej krzywdząca.

Autor: Mando

Inne wydania

2001
Prószyński i S-ka
oprawa: twarda