Czarna bezgwiezdna noc

Opis

Zbiór 4 minipowieści mistrza grozy, które ujawniają jedną wspólną tajemnicę  –  ciemną  stronę każdego z nas. Niezwykłe opowiadania, połączone tematem kary, zostały wzbogacone posłowiem Kinga, w którym autor opisuje inspiracje do powstania każdego z nich.
„Wierzę w to, że w każdym człowieku jest drugi człowiek, obcy…”  napisał Wilfred  Leland  James, bohater pierwszego opowiadania, zatytułowanego „1922”. Kolejne: „Wielki kierowca”, „Dobry interes” i „Dobre małżeństwo”  udowadniają, że prawdziwy horror tworzymy sami sobie.  Stephen King kolejny raz dowodzi, że jest mistrzem mrocznych historii i długich opowiadań.
Nowe wydanie zawiera dodatkowe opowiadanie „Pod psem”.

 

Info wydawnicze:

  • Rok wydania: 2010
  • Tytuł oryginalny: Full Dark No Stars
  • Tłumaczenie: Krzysztof Obłucki, Krzysztof Sokołowski

Ostatnie wydanie:

  • Wydawca: Albatros
  • Liczba stron: 512
  • Oprawa: miękka


Recenzja

‚Czarna bezgwiezdna noc’ to trzeci zbiór w bibliografii Stephena Kinga skaładający się z 4 długich opowieści. W 1982 roku wydane zostały ‚Cztery pory roku’, w 1990 ‚4 po północy’, od pewnego więc czasu po cichu oczekiwałem kolejnej takiej antologii. I wreszcie jest. Pierwsze zapowiedzi i opinie kazały oczekiwać bardzo mrocznej, ciężkiej i brutalnej książki, skupionej na ludzkiej naturze, na jej złej stronie. Od pewnego czasu Kingowi bliżej jest do historii obyczajowych bardziej niż do horroru czy ogólnie pojętych historii z elementami nadnaturalnymi co bardzo mi odpowiada tak więc moje oczekiwania co do nowej książki były spore. I co się okazało po lekturze?

Faktycznie jest mocno, nawet bardzo mocno momentami, bo potwornych czynów nie dopuszcza się demon z ‚Desperacji’, potwór z ‚To’, nie są to zombie z ‚Komórki’ czy nawet niezwykle brutalny facet, który jest „ożywionym” alter ego z ‚Mrocznej połowy’. ‚Czarna bezgwiezdna noc’ tak naprawdę wcale nie epatuje brutalnością ale czyny jakich dokonują ludzie w tych historiach porażają właśnie dlatego, że dokonują ich zwyczajne, prawdziwe osoby. To mógłby być nasz sąsiad, ktoś z naszego miasta czy osoba, o kórej przeczytalibyśmy w gazecie. Co więcej, siła tych tekstów, a przynajmniej niektórych, tkwi także w tym, że tych czynów mogłaby dokonać część z nas. Bo nie ma tutaj prostego podziału – zły bandyta i dobra, biedna ofiara.

Pierwsza i najdłuższa nowela, ‚1922’ to opowieść o mężczyźnie, który nie chciał pogodzić się z wyborami żony na ich dalsze wspólne życie i posunął się do mordestwa. Muszę powiedzieć, że od samego początku tekst ten budził moje duże zastrzeżenia. Uważałem, że King przesadził i to dwukrotnie. Powody jakimi kierował się mężczyzna wydawały mi się błahe, jego czyn po prostu kompletnie nieadekwatny do sytuacji. A fakt, że dokonał morderstwa żony wspólnie ze swoim czternastoletnim synem (nie martwcie się, nie zdradzam Wam tu treści noweli, dowiecie się tego w trzech pierwszych zdaniach ‚1922’) był dla mnie tak chory, tak nierealny, że już na początku byłem dość zniechęcony do tej historii. Ale potem olśniło mnie, że tak, oczywiście, to jest chore, spaczone i niewyobrażalne, ale przecież co kilka tygodni można usłyszeć o takich rzeczach w mediach. Syn zabił rodziców bo nie chciał już dłużej z nimi mieszkać i zapragnął mieć lokum tylko dla siebie, mąż zabił żonę by dostać pieniądze z ubezpieczenia… to przecież wydarzyło się całkiem niedawno w naszym kraju. I właśnie to najmocniejsze ciosy tej książki, czytamy o niewyobrażalnych na pozór rzeczach, a za chwilę zdajemy sobie sprawę, że to tak naprawdę coś „normalnego” w naszym świecie. Niestety King zbyt rozwodnił tę opowieść, w pewnym momencie zaczęła się ona dłużyć a ja coraz bardziej nie mogłem doczekać się końca. Na szczęście jednak każda kolejna nowelka tego zbioru jest lepsza od swej poprzedniczki.

‚Wielki kierowca’ to historia o zemście, o tym do czego zdolny jest człowiek i jak niebezpieczne i zgubne mogą być decyzje zrozpaczonej ofiary szukającej zaspokojenia naturalnej przecież chęci odwetu. Tutaj już pisarz wciągnął mnie w swój świat od początku, pomału ale konsekwentnie zwiększał napięcie i zaciekawienie dalszymi wydarzeniami. Nie jest to opowiadanie szczególnie oryginalne ale nie oczekujmy też by wszystko co pisze King było odkrywcze i nowatorskie. Mi wystarczyło to, że mogłem spojrzeć na taką historię od kingowej strony. A muszę też przyznać, że w pewnym momencie zostałem przez niego zaskoczony. To właściwie cecha charakterystyczna tej antologii, kilkukrotnie wydawało mi się, że opowieść zmierza ku końcowi a King dobudowaywał jeszcze jeden zakręt na jak się na początku zdawało prostej drodze.

Trzeci tekst wyróżnia się na tle pozostałych. Jest krótszy i jako jedyny zawiera elementy nazwijmy to paranormalne. Nie jest też brutalnym ciosem w nos czytelnika i może się wydawać, że nie do końca wpasowuje się w ten zbiór. Identyczna sytuacja była z ‚Czterema porami roku’, tam też ‚Metoda oddychania’ widocznie odstawała od reszty, niestety na niekorzyść. ‚Dobry interes’ natomiast to absolutnie znakomity tekst, do którego będę wracał wielokrotnie, jest bowiem świetnie napisany. Ponownie nie można pochwalić tu Kinga za oryginalność, jestem pewien, że z podobną historią spotkałem się już nieraz, jednak mimo to opowiadanie to czytałem już dwukrotnie z olbrzymią wręcz przyjemnością. Mamy oto mężczyznę, któremu w życiu nie powiodło się tak jakby sobie tego życzył, co więcej, przywołując słynny dowcip „W tej restauracji jest takie niedobre jedzenie… i do tego takie małe porcje”, niewiele mu tego życia zostało. Dostaje propozycję zmiany tego stanu rzeczy ale by równowaga w przyrodzie została zachowana, komuś innemu musi się pogorszyć. I tak śledzimy kolejne lata życia zarówno naszego szczęśliwca i wybranego przez niego pechowca. Opowieść naprawdę świetnie opowiedziana kończy się tym razem bez dodatkowego zakrętu jaki napotkałem w poprzednich historiach w tym zbiorze. I właśnie to jest tutaj tym kopniakiem. Naprawdę zaskoczyło mnie właśnie to, że nie było jakiegoś zwrotu a dzięki takiemu zagraniu wydźwięk tego opowiadania pozostał ze mną na długo po przeczytaniu ostatniego zdania. Dość dołujący wydźwięk.

Napisałem wcześniej, że każdy kolejny tekst w ‚Czarnej bezgwiezdnej nocy’ jest lepszy od poprzedniego. Tak naprawdę długo nie mogłem zdecydować, czy tym najlepszym jest ‚Dobry interes’ czy ostatnia nowelka, ‚Dobrane małżeństwo’. Po powtórnej lekturze obu, myślę jednak, że właśnie ostatni tekst zrobił na mnie największe wrażenie. King opowiada nam tutaj o relacjach w wieloletnich związkach, o tym czy da się poznać drugiego człowieka, czy spędzając z nim kilkadziesiąt lat możemy go tak naprawdę poznać. Główna bohaterka tytułowego małżeństwa przekonała się jak piekielnie może nas zaskoczyć wydawałoby się nasze drugie ja, nasza druga połówka, z którą po wielu latach wspólnego życia stanowimy przecież jeden nierozerwalny organizm. Podczas nieobecności męża znajduje ona w jego rzeczach coś co bardzo szybko zmienia właściwie wszystko, postrzeganie jej całego dotychczasowego życia i wizji przyszłości. W pewnym momencie King naprawdę mnie tutaj wystraszył, i ten stan tylko potęgował dalszym rozwojem sytuacji. Zaskoczył mnie również i to podwójnie bo gdy myślałem, że zakończy opowieść naciskając na nutę przeżyć wewnętrznych, uczuć i moralności on dobudował zakręt. A potem kolejny…

‚Czarna bezgwiezdna noc’ to bardzo dobra książka. W mojej ocenie zawiera jeden niezły i tylko niezły tekst, jeden naprawdę dobry i dwa wyśmienite. Bardzo podoba mi się temat przewodni tego zbioru i to w jaki sposób King go przedstawił. Naprawdę historie tutaj opowiedziane to coś więcej niż po prostu horrory jakich wiele w jego dorobku. Dla mnie taki King jest ciekawszy i mocniejszy, ambitniejszy i poważniejszy. Jego ostatni odchył w stronę obyczajową opartą na psychice ludzkiej tym razem jeszcze doprawiony mocnym thrillerem bardzo mi odpowiada i liczę, że będzie dalej szedł tą drogą.

Autor: nocny

Inne wydania

2011
Albatros
oprawa: miękka
2011
Albatros
oprawa: twarda
 2013
Albatros
oprawa: miękka (pocket)
 2014
Albatros
oprawa: zintegrowana
2016
Albatros
oprawa: miękka (pocket)