Cujo

Opis

W małym, cichym miasteczku Castle Rock pojawił się potwór: wygląda jak spokojny, przyjazny bernardyn, lecz w jego umyśle czai się szaleństwo. Stał się bezlitosną maszyną do zabijania – tym groźniejszą, że zupełnie nieprzewidywalną. Cujo robi rzeczy straszne, ale reakcje ludzi, wstrząśniętych jego bezwzględnością są nie mniej przerażające…

 

Info wydawnicze:

  • Rok wydania: 1981
  • Tytuł oryginalny: Cujo
  • Tłumaczenie: Jacek Manicki

Ostatnie wydanie:

  • Wydawca: Albatros
  • Liczba stron: 464
  • Oprawa: twarda


Recenzja

Dzieci do pewnego wieku boją się wielu rzeczy. Niektóre są realne, a inne stanowią wytwór ich młodej, podatnej na sugestię wyobraźni. Czasami wystarczy jedno, opacznie zrozumiane słowo lub przypadkowo obejrzana scena z filmu. Dlatego też nie lubią spać przy zgaszonym światle i domkniętych drzwiach, które oddzielają je od bezpiecznego świata rodziców. Przecież zawsze może otworzyć się szafa, a z niej wypaść ziszczenie najgorszych koszmarów. Obecnie jak przez mgłę pamiętam noce obaw przed wyimaginowanymi stworami, które stanowiły sporą, mroczną część mego dzieciństwa. Jednak z tamtego okresu zostały mi dwie pamiątki. Jedną z nich jest szczelne okrywanie stóp przed snem (przecież ktoś może za nie złapać!!), a drugą strach przed psami. Przechodząc obok jakiegoś nachodzą mnie myśli o ich zębach wbijających się w ciało, krwi lejącej się na ziemię i bólu, jaki będzie temu towarzyszył… Dlatego kilka lat zabierałem się za przeczytanie ‚Cujo’. A gdy w końcu sięgnąłem po tę książkę, połknąłem ją bardzo szybko i tak, cholernie bałem się podczas czytania.

Fabuła ‚Cujo’ przenosi czytelnika do znanego i lubianego Castle Rock, miasteczka w stanie Maine, wykreowanego przez Kinga. Jeśli więc koś ma za sobą teksty Króla traktujące o nim (szczególnie ‚Martwą Strefę’, która chronologicznie umiejscowiona jest przed ‚Cujo’), to poczuje się jak w domu. Tytułowy Cujo to wielki bernardyn, który mimo swoich gabarytów uchodzi za potulnego i przyjacielskiego. Trwa to do czasu ugryzienia przez nietoperza, który zaraża go wścieklizną. W ciągu kilku/kilkunastu dni usposobienie psa zmienia się diametralnie. Trawiony chorobą popada w morderczy szał, atakując ludzi, którzy znajdą się w pobliżu, stając się kolejną po Franku Doddzie bestią terroryzującą Castle Rock…

Ciekawe jest to, że Stephen King nie oparł całej fabuły na chorym, wściekłym psie. Tak naprawdę ten wątek stanowi jedynie fragment, będąc czymś na kształt tykającej przez cały czas bomby zegarowej. Większa część książki to relacje panujące między ludźmi, którzy w dużej mierze staną się ofiarami Cujo. Rys psychologiczny postaci oraz ich motywacje są więc opisane bardzo wnikliwie i mimo niewielkiej ilości stron (w porównaniu do „standardowych powieści”) zżyłem się z nimi, jak z prawdziwymi osobami. Oczywiście jednych polubiłem, a innych nie. Co miało dosyć znamienny wpływ na to, jak odbierałem ich śmierć lub walkę o przeżycie. Dodatkowo w powieści jest pewien intrygujący wątek obecny od jej pierwszych stron. Mianowicie strach dziecka przed potworem ukrytym w szafie. Pojawiają się pytania czy jest on realny, czy też nie. A jeśli tak, to czy opuści swoje schronienie i dopadnie chłopca?

Stephen King pisząc ‚Cujo’ był pod wypływem alkoholu i kokainy – sam przyznaje się do tego, że praktycznie nie pamięta procesu twórczego. Wpływ używek jest wielokrotnie odczuwalny podczas czytania, szczególnie gdy pojawiają się sceny „z perspektywy psa”, a także te „z potworem w szafie”. Można je odbierać w dwojaki sposób. Zarówno jako chęć przypomnienia czytelnikowi strachów dzieciństwa, pokazania że tak naprawdę są one wiecznie żywe, ale także jako krzyk tracącego kontakt z rzeczywistością mózgu, gdzie pies staje się symbolem nałogu, który wydaje się być dla człowieka przyjacielem, a dopiero później zaczyna pokazywać kły i pazury. Potwór w szafie, to odniesienie do obaw o możliwość powrotu do życia bez nałogu oraz aluzja do tego, że ta mroczna część naszej duszy zawsze będzie z nami, chowając się w symbolicznej szafie. Dzięki temu powieść ta nabiera nowego wymiaru, dodatkowej głębi, która nadaje jej większej siły, przez co czytanie staje się jeszcze bardziej intensywne.

Jeśli więc lubicie przywoływać strachy dzieciństwa (z pewną masochistyczną przyjemnością), to ‚Cujo’ powinno być dla was pozycją obowiązkową. Dostaniecie w niej solidną dawkę klimatu, brutalności, a także świetny rys psychologiczny postaci. Wszystko to okraszone płynnym, wręcz żywym stylem. Dodatkowo kilka związanych z ‚Cujo’ ciekawostek sprawia, że treść nabiera nowego wymiaru. Za minusy można uznać wyjątkową „krótkość”, a także dosyć prostą linię fabularną. Jednak jeśli wam to nie przeszkadza, to czytajcie czym prędzej! Oczywiście jest to też powieść dla osób, które myślą, że dla nich żadne strachy nie istnieją. Dzięki niej przypomną sobie na nowo długie nocne godziny spędzane na wpatrywaniu się w niedomknięte drzwi szafy. Może znowu zaczną szczelniej owijać stopy przed snem, aby nie dać złapać się za kostkę potworowi. A wierzcie mi, one czasami żyją naprawdę…

Autor: Gage

Inne wydania

1994
Prima
oprawa: twarda (obwoluta)
2000
Prószyński i S-ka
oprawa: miękka
2008
Prószyński i S-ka
oprawa: miękka
2011
Prószyński i S-ka
oprawa: miękka (pocket)
2014
Albatros
oprawa: miękka

2015
Albatros
oprawa: miękka (pocket)