Bazar złych snów

Opis

Od czasu gdy przed trzydziestu pięciu laty ukazał się jego pierwszy zbiór opowiadań „Nocna zmiana”, Stephen King olśniewa czytelników swoim darem tworzenia krótkiej prozy. W „Bazarze złych snów” zebrał swoje najnowsze opowiadania. Każdy utwór poprzedzony jest krótkim wstępem przedstawiającym jego genezę.
 
Teksty zawarte w tym zbiorze mają wspólne motywy: zagadnienia moralności, życia pozagrobowego, winy i kary, pytanie, co zrobilibyśmy inaczej, gdybyśmy mogli zajrzeć w przyszłość lub naprawić błędy popełnione w przeszłości. „Życie po życiu” to historia o człowieku, który umarł na raka okrężnicy i raz po raz przeżywa swoje życie na nowo, powtarzając te same błędy. W kilku opowiadaniach występują postacie, które u kresu życia rozpamiętują swoje zbrodnie i występki. Inne utwory pokazują, jak to jest, kiedy ktoś odkryje w sobie nadprzyrodzone moce – jak felietonista z „Nekrologów”, który zabija ludzi, pisząc ich nekrologi, czy stary sędzia w „Wydmie”, który w dzieciństwie pływał kajakiem na opuszczoną wyspę i widział wypisane na piasku nazwiska nieszczęśników, którzy potem umierali w tragicznych okolicznościach. W „Moralności” King opisuje rozpad małżeństwa i życia dwojga ludzi po tym, jak zawierają oni iście diabelski pakt, który początkowo wydaje się całkiem korzystny.
Imponujące, mrożące krew w żyłach, wciągające bez reszty opowiadania z „Bazaru złych snów” są jednym z najpiękniejszych darów Kinga dla jego czytelników. „Powstały specjalnie dla Ciebie” – pisze autor. „Jeśli chcesz, możesz je obejrzeć z bliska, ale ostrzegam, bądź ostrożny. Niektóre z nich mają kły”.

Spis opowiadań

130. kilometr | Premium Harmony | Batman i Robin wdają się w scysję | Wydma | Wredny dzieciak | Śmierć | Kościół z kości | Moralność | Życie po życiu | Ur | Herman Wouk jeszcze żyje | Kiepskie samopoczucie | Billy Blokada | Pan Ciacho | Tommy | Zielony Bożek Cierpienia | Ten autobus to inny świat | Nekrologi | Pijackie fajerwerki | Letni grom

Info wydawnicze:

  • Rok wydania: 2015
  • Tytuł oryginalny: The Bazaar Of Bad Dreams
  • Tłumaczenie: Tomasz Wilusz

Ostatnie wydanie:

  • Wydawca: Prószyński i S-ka
  • Liczba stron: 672
  • Oprawa: miękka


Recenzje

Od kilku lat czekałem na zapowiedź nowego zbioru opowiadań Stephena Kinga. Bardzo lubię tę formę jego działalności, dostajemy jedną książkę ale kilkanaście czy kilkadziesiąt różnych historii. Oczywiście doświadczenie z lektury poprzednich pięciu tomów opowiadań każe mieć świadomość, że różnie może być z jakością wszystkich tekstów ale przy takiej ilości zawsze każdy znajduje minimum kilka opowieści, które go usatysfakcjonują. Nie inaczej jest z nowym zbiorem „Bazar złych snów”. Stephen King pokazał tutaj całą gamę zarówno swoich możliwości jak i zainteresowań. Są tutaj przede wszystkim teksty, które napisał w ostatnich latach ale książkę rozpoczyna utwór, który pierwotnie zaczął pisać czterdzieści lat temu a teraz po prostu przepisał tę historię na nowo. Tym zbiorem wyraźnie też autor chciał pokazać, że mimo nazywania go uporczywie od czterech dekad pisarzem horrorów, ma on do zaoferowania dużo więcej. Jest tutaj zaskakująco dużo opowiadań, określmy to ogólnie, obyczajowych.

Chciałbym być z Wami szczery więc zacznę przedstawianie swojej opinii o nowej książce Kinga od tego, że pierwsze kilka opowiadań mocno mnie zaniepokoiło. Przewracałem kolejne strony, zmieniały się tytuły a mój entuzjazm słabł coraz wyraźniej. Minęło dwieście stron a ja nie mogłem powiedzieć choćby raz „Łał, ależ tekst!”. Przeciwnie, raczej po pierwszych kilku opowiadaniach było „Łał, to już koniec? Ktoś nie wkleił zakończenia czy co?” albo „Łał, ale to głupie”. Oczywiście to co teraz napiszę nie ma nic wspólnego z prawdą ale moją przygodę z tą książką można opisać tak: „Stephen King pokazał jak się buduje napięcie. Ułożył w książce opowiadania od najgorszego do najlepszego”. Bo w moim przypadku tak właśnie było, im głębiej w książkę, tym jej ocena rosła. I tak jak po pierwszym tekście powiedziałem sobie „ależ durnotę wymyślił, ale to głupie i słabe” tak po finalnej historii pełen emocji, które musiały znaleźć ujście napisałem w portalu społecznościowym: „Kopniak w żołądek”. King zostawia czytelnika pod naprawdę dużym wrażeniem, „Letni grom” to banalnie prosta i niezaskakująca historia a jednocześnie tak pełna posępnego nastroju, tak smutna, że naprawdę odciska swoje istnienie w środku człowieka bardzo mocno. Dla mnie osobiście to jedno z lepszych opowiadań Stephena Kinga w karierze.

„Bazar złych snów” zaskakuje ilością tekstów pozbawionych elementów paranormalnych. Autor właśnie głównie z nimi jest powszechnie kojarzony a tą książką wyraźnie pokazuje jak błędna jest powszechnie panująca opinia o nim jako pisarzu tego typu literatury. Ja bardzo lubię Kinga w tej odsłonie ale muszę przyznać, że nie wszystkie opowiadania z tej grupy mi się spodobały. „Premium Harmony”, „Batman i Robin wdają się w scysję”, „Śmierć” i „Herman Wouk wciąż żyje” trochę rozczarowały zakończeniami. Przy pierwszym wymienionym nastąpiło właśnie to wcześniej przytoczone „Łał, gdzie jest koniec? Brakuje mi chyba kartek”. Pozostałe już takiego wrażenia nie robiły ale nie oferowały też żadnych emocji . Z drugiej strony są w tym zbiorze takie opowieści jak wspomniany wcześniej potężny emocjonalnie „Letni grom”, naprawdę bardzo wciągające „Pijackie fajerwerki”, które na początku wydawać by się mogło są tekstem zupełnie bez potencjału ale dość szybko dały mnóstwo zabawy a i zakończenie mają całkiem fajne. „Pan Ciacho” to kolejna bardzo zwyczajna i prosta historyjka, krótki wycinek z czyjegoś życia (jak „Premium Harmony”) ale tym razem wywołująca jakieś emocje. „Kiepskie samopoczucie” to znany tekst polskim czytelnikom, który pod tytułem „Pod psem” ukazał się we wznowieniu książki „Czarna bezgwiezdna noc”. To ciekawy przypadek bo zakończenia czytelnik domyśla się w połowie ale jest tak jak napisał we wstępie Stephen King: „To jedna z tych opowieści, którym nie zaszkodzi, jeżeli czytelnik będzie o krok przed narratorem”. I właśnie mimo tego opowiadanie nadal może się bardzo podobać. Jest jeszcze bardzo dobra „Moralność”, tekst mówiący o tym do czego możemy być zdolni i o konsekwencjach własnych czynów. Solidna, ciekawa pozycja. W tej grupie szeroko określonych przeze mnie „obyczajówek” czy konkretniej „tekstów bez elementów paranormalnych” jest jeszcze „Billy Blokada”. Odbiór tego dość długiego opowiadania może być w Polsce różny. Tekst skupia się szalenie mocno na baseballu a sport to u nas raczej mało znany i jeszcze mniej popularny. Myślę, że wielu może się tu w trakcie lektury znudzić, ja o dziwo, który „ze sportem ma tyle wspólnego co z samochodami drogimi, czyli nic”, że sparafrazuję klasyka, wciągnąłem się i naprawdę przyjemnie spędziłem czas. Na koniec mamy jeszcze „Ten autobus to inny świat”, który Stephen King wymyślił jadąc w Paryżu na spotkanie z fanami. I jest to o tyle ważny dla mnie tekst, że byłem na tym właśnie spotkaniu. Sama historyjka jest króciutka i może nie oferuje większych emocji ale oceniam ją pozytywnie.

Druga grupa opowiadań w omawianym zbiorze to szeroko pojęte „historie paranormalne”. Tutaj podobnie jak w grupie pierwszej też bywa różnie. Książka zaczyna się wspomnianym już na początku tekstem, do którego King wrócił po czterdziestu latach i napisał na nowo – „130. kilometr”. Opowiadanie zaczyna się całkiem nieźle, akcja rozwija się nawet w porządku, przyjemnie się to czyta ale zakończenie całkowicie mnie rozczarowało. Właśnie takie pomysły miał King gdy był nastolatkiem, jego ówczesna twórczość często była dość absurdalna i tak właśnie jest w tym przypadku. Osobiście nie rozumiem dlaczego właśnie ten tekst wita czytelnika. Kolejna historia, „Wydma”, ma również mocno absurdalny pomysł wyjściowy jednocześnie jednak czyta się ją bardzo dobrze i bardzo dobrze też King ją kończy. „Wredny dzieciak” to taki średni poziom ale gdybym miał wpisywać każde opowiadanie zbioru do tabelki z minusem i plusem, to owo opowiadanie dostałoby notę dodatnią. „Życie po życiu” to krótki tekst, który ma wadę wspólną dla kilku historii z „Bazaru”, nijakie zakończenie. Szybko się czytało to i na szczęście rozczarowanie końcem zbyt mocno nie bolało. Kolejne opowiadanie natomiast to pokaźne „Ur”, które autor napisał nie jak ma to w zwyczaju i naturze bo miał pomysł i potrzebę pisania ale na zamówienie. I to w dodatku na potrzeby kampanii reklamowej. Amazon wypuścił nowy czytnik e-booków, King zgodził się go zareklamować i wymyślił historię z czytnikiem w roli głównej i to historię z wyraźnymi elementami reklamowymi. A mimo to „Ur” to bardzo ciekawy, oryginalny i udany tekst, mocna strona zbioru. „Zielony bożek cierpienia” to kolejny tekst, który polski czytelnik mógł poniekąd znać, na jego podstawie powstał krótki komiks, ukazujący się fragmentami co kilka dni na oficjalnej stronie Stephena Kinga. Historia wydawała mi się wtedy raz, że mało ciekawa, dwa, skrajnym przykładem tekstu nienadającego się na jakąkolwiek adaptację. Ten komiks od pierwszej do ostatniej strony to absolutnie w stu procentach gadające głowy. Kompletnie nie rozumiem sensu tego projektu i nie dziwi mnie, że komiks ukazał się jedynie online. Lektura samego opowiadania natomiast jest całkiem przyjemna, chociaż nie jest to nic specjalnego. Ostatnia pozycja w omawianej grupie to „Nekrologi”. Treść przywodzi na myśl stare opowiadanie Kinga „Edytor tekstu”, gdzie mężczyzna pisał coś na komputerze i stawało się to rzeczywistością. W „Nekrologach” pisarz odświeżył ten pomysł i wyszło mu to naprawdę dobrze, jest to jedno z najlepszych opowiadań z książce.

Jest jeszcze trzecia grupa historii zamieszczonych w „Bazarze złych snów” – wiersze. Mało kto wie, ale Stephen King bardzo lubi poezję i bardzo dużo wierszy pisze, jednocześnie jednak niemal w ogóle ich nie publikuje. Tym razem zamieścił dwa – „Kościół z kości” i „Tommy”. Oba są bardziej narracyjne a nie liryczne nie zmienia to jednak faktu, że wiersze to kompletnie nie moja bajka więc omawiania tej części zbioru po prostu się nie podejmę.

Właściwie to można na potrzeby tego omówienia książki wyodrębnić jeszcze jedną grupę – to wstępniaki do każdego opowiadania (i wiersza). Osobiste wtręty Kinga to coś co szalenie lubię w jego książkach, dlatego wszelkie wstępy, przedmowy i posłowia zawsze mnie radują. To, że autor zapowiada każdy tekst bardzo mi się podoba, King porusza tu różne kwestie, często wyjaśnia dlaczego napisał akurat tę historię, skąd wziął pomysł czy co chciał przekazać. Co więcej, poza krótkimi wstępniakami do opowiadań mamy też normalny, pełnoprawny Wstęp do zbioru jako całości także dla mnie to idealnie wydany zbiór.

„Bazar złych snów” to książka, do której niejednokrotnie można wracać. Co jakiś czas chętnie wybiorę sobie ten czy inny tekst by spędzić przyjemnie czas z prozą Stephena Kinga. Tematycznie i emocjonalnie jest w czym wybierać, obok siebie leżą rozrywkowe, zabawne „Pijackie fajerwerki” i smutny czy wręcz depresyjny „Letni grom”. Jest długaśne i wciągające „Ur” jak i króciutki i refleksyjny „Pan Ciacho”. Mocna emocjonalnie „Moralność” i kontrastująca do niej pomysłem „Wydma”. Czytelnik otrzymuje tu szeroki wachlarz i tematów i emocji a wszystko to, mimo różnego poziomu samych historii, napisane znakomitym stylem tak lubianym przez fanów. Myślę, że absolutnie każdy znajdzie w tej książce kilka kawałków, które staną się mu bliskie. A o to przecież chodzi w zbiorach opowiadań. Stephen King zaoferował nam więc pozycję, którą można z pełnym przekonaniem polecić każdemu.

Autor: nocny
data: 03.11.2015


 

W przeciwieństwie do mojego redakcyjnego kolegi Nocnego nie jestem miłośnikiem Stephena Kinga w krótkiej formie. Uważam, że jest to pisarz, który sprawdza się niemal wyłącznie w długich tekstach i nie czekam na jego kolejne zbiory. Dodatkowo tak jak King w pierwszych latach/dekadach swojej pisarskiej działalności eksperymentował z pomysłami na krótkie teksty tak od pewnego czasu tworzy opowiadania proste i bez udziwnień. Taka sytuacja ma swoje dobre i złe strony. Pierwsze zbiory Kinga były bardzo nierówne, zawierały teksty genialne i beznadziejne (w różnych proporcjach). Ostatnie trzy zbiory są bardzo równe jakościowo. Na plus zalicza się niemal całkowity brak  tekstów słabych, ale zawsze jest też ta druga strona medalu i ze świecą szukać tu utworów doskonałych. Taki jest też „Bazar złych snów”. Bardzo równy, ciekawy, dobry zbiór, który jednak nie wybija się poza określenie „dobry”. I ponownie kompletnie nie zgadzam się z moim redakcyjnym kolegą jakobyśmy mieli tutaj sytuację z opowiadaniami ułożonymi rosnąco. W moim odczuciu jest to linia prosta z delikatnymi odchyleniami w górę i w dół i ja uważam, że lepiej delektować się tą książką i rozłożyć sobie lekturę w czasie bo czytając od deski do deski (a jest to 670 stron więc całkiem sporo) można poczuć znużenie w końcowych partiach.

Każdy tekst poprzedzony jest krótką notką Kinga. To jest coś co szalenie lubię w jego książkach, szczególnie w zbiorach opowiadań. King znany jest jednak z tego, że nie przejmuje się spoilerami i jego wstęp zawsze trzeba traktować jako posłowie (przypomnę choćby „Dziewczynę z sąsiedztwa” czy „Władcę much”). W tym przypadku udało mu się jednak napisać wprowadzenia fantastycznie. Nie zdradza w nich żadnych istotnych informacji z tekstów. Mimo wszystko radziłbym czytać je po lekturze opowiadań/wierszy, których dotyczą. Teksty z tego zbioru oparte są często na bardzo prostych pomysłach i jeśli we wstępie czytamy jaka sytuacja sprawiła, że autor napisał daną historię czy w jakich okolicznościach wpadł na jej pomysł to siłą rzeczy, podczas lektury oczekujemy danego zdarzenia. W kilku przypadkach (np. „Batman i Robin wdają się w scysję” czy “Wydma”) z góry ustawia nam to dany tekst i brak jest elementu zaskoczenia, nie podchodzimy już do historii z czystą kartą.

Wspomniałem o prostych pomysłach będących punktem wyjścia do kolejnych opowiadań i to jest coś co bardzo charakteryzuje zbiory Kinga wydane w XXI wieku. Tak naprawdę tylko otwierające opowiadanie „130. Kilometr” oparte jest na dziwnym pomyśle. King ułożył je w swojej głowie 40 lat temu i to widać bo bardziej pasuje on do „Szkieletowej załogi” niż „Bazaru złych snów”. Pozostałe teksty to historie bez większych zwrotów akcji. Zrobione często na zasadzie „ojciec z synem rozmawiają i wspominają to co przeżyli”, „bohaterowie jadą samochodem i myślą o życiu”, „małżeństwo kłóci się w drodze do sklepu”. Są to bardzo proste teksty, z których wypływają przemyślenia na temat życia, śmierci, śmiertelności, przemijania itd. Zwykle pozostawiają czytelnika w zawieszeniu i są tylko zalążkiem do głębszych przemyśleń. Jak skrajnie różnie można to odbierać widać na przykładzie naszych dwóch opinii. Takie opowiadanie jak choćby „Życie po życiu” mój przedmówca potraktował raczej krytycznie, negatywnie oceniając głównie jego końcówkę, a dla mnie to jeden z lepszych tekstów zbioru z jednym z lepszych finałów. Przy czym ja zdaję sobie sprawę, że wiele opowiadań może doczekać się skrajnych opinii. „Premium Harmony” kilka lat temu sam oceniłem bardzo nisko, a teraz, będąc nieco starszym odbiorą, bogatszym o kilka doświadczeń i pewnie też podchodzącym z innymi oczekiwaniami, odebrałem je dużo lepiej. Takie teksty jak „Herman Wouk jeszcze żyje” czy “Pan Ciacho” to proste historie o niczym a zarazem bardzo dobre opowiadania. Co ciekawe nawet teksty z kategorii opowieści nadprzyrodzonych wałkują bardzo podobne motywy. Ten zbiór kładzie naprawdę duży nacisk na śmiertelność człowieka i przedstawia ten motyw zarówno jako coś zwykłego, nieoczekiwanego („Premium Harmony”), niesprawiedliwego i nagłego („Śmierć”), pokazuje nam co czeka nas po śmierci („Życie po życiu”), ale też na wiele sposobów przetrawia wszelkie jej zwiastuny („Wydma”, „Wredny dzieciak”, „Ur”, „Pan Ciacho”, „Nekrologi”). Oczywiście pomimo tego, że tak uogólniam tematykę tych opowiadań to są to teksty, z których każdy ma wiele do zaoferowania i to według mnie kolejny powód przemawiający za tym by sobie ten zestaw dawkować.

Jest też tu kilka opowiadań, które szczególnie wybijają się tematycznie. Pierwszym z nich jest „Ur”, którego genezę akurat warto znać przed lekturą. King promuje w nim sklep Amazon i jego Kindle i takie było założenie z którym powstała ta opowieść. Trzeba jednak zaznaczyć, że jest to bardzo dobre opowiadanie mające do zaoferowania znacznie więcej niż tylko reklamę czytnika ebooków, która naturalnie wpasowuje się w historię. Dodatkowo stali czytelnicy Kinga dostaną tu ciekawą niespodziankę (ponownie zdradzoną w notce wprowadzającej). Kolejną dłuższą i wyróżniającą się historią jest „Billy Blokada”, który może odstraszać poruszaną tematyką. Jest to opowiadanie o baseballiście i większość tekstu to relacja z kilku pierwszych miesięcy ligowych rozgrywek, która jednak stopniowo obudowuje tę postać prowadząc nas do zupełnie niesportowego i bardzo dobrego finału. Tak czy inaczej, choć „Billy’ego Blokadę” czyta się szybko i sprawnie to czasami King przesadził w szczegółach dotyczących relacji z meczów. Umiarkowanie ale dostatecznie orientuję się w zasadach tej gry a i tak momentami odpływałem i gubiłem się w opisywanym przebiegu meczu. Całość jednak ma tak szalenie dobry klimat, że to się po prostu czyta doskonale. Warto wspomnieć też o „Wrednym dzieciaku” i „Zielonym bożku cierpienia”. Mam kilka uwag do tych tekstów, oba oceniam raczej umiarkowanie pozytywnie ale stanowią one odskocznie od obyczajowej części książki, nadając jej trochę innego kolorytu. Bardzo charakterystyczna jest także „Śmierć”, napisana zupełnie innym stylem niż ten, do którego King as przyzwyczaił. Na sam koniec wspomnę jeszcze trzy teksty. „Ten autobus to inny świat” to również obyczaj ale do tej pory nie miałem okazji go nigdzie przypiąć a chciałbym jednak podkreślić jak ciekawe jest to opowiadanie. Ponownie oparte zostało na pomyśle na jedną scenę, przedstawia nam ją i pozostawia w zawieszeniu, bez konkretnego zamknięcia… ale jakież to jest dobre zakończenie. Otwarte i pozostawiające czytelnika z milionem myśli. Analogiczna sytuacja zachodzi w „Moralności”, która gra na tych samych strunach i sprawia że czytelnik zadaje sobie pytanie „co ja zrobiłbym w takiej sytuacji?”. I podobnie jak mój redakcyjny kolega chciałbym wyróżnić dwa ostatnie teksty ze zbioru. „Pijackie fajerwerki” to też obyczajówka ale pozbawiona głębokich przemyśleń na ważne tematy. To lekki, momentami zabawny i bardzo dobry tekst. Finał książki – „Letni grom” – to natomiast doskonałe zamknięcie zbioru. Całkowicie inne klimatycznie opowiadanie. To smutna, barwna, ciekawa i szalenie przytłaczająca wizja świata.

„Bazar złych snów” to dobry zbiór opowiadań. Tylko dobry i aż dobry. To zbiór bardzo równy i bez większych odchyleń. To książka, która pokazuje jak krótka forma dojrzewa wraz z jej autorem. King porusza tu dużo poważniejsze tematy niż czynił to dawniej. Ogranicza się do dużo węższej rozpiętości tematycznej. Prawie nie eksperymentuje, mniej bawi się a dużo więcej zadaje pytań. Jest to zestaw tekstów napisanych przez doświadczonego autora. Zarówno pisarsko jak i życiowo i to ten drugi bagaż doświadczeń przebija się przez te opowieści. I wreszcie jest to zbiór opowiadań, z którym zwyczajnie warto się zapoznać.

 

Autor: Mando
data: 05.11.2015

Inne wydania

2015
Prószyński i S-ka
oprawa: zintegrowana