The Lawnmower Man

The Lawnmower ManOpis

Harold Parkette lubi wypić sobie piwo, posłuchać meczu Red Sox i utrzymywać swój trawnik w stanie idealnym. Pewnego dnia, chłopiec, którego wynajmuje do tej roboty, rozjeżdża kosiarką kota sąsiadki. Żona Harolda od tej pory nie może zdzierżyć dźwięku urządzenia i wymusza na nim jego sprzedaż. W końcu trawnik Harolda zaczyna przypominać dżunglę, a on sam wreszcie decyduje się wynająć Kosiarza. Ten jednak w swojej pracy stosuje dość nowatorskie metody – trawnik kosi nago pożerając ściętą trawę i wszystkie zwierzątka. Ostatecznie swoją kosiarkę kieruje w stronę Harolda.

Informacje

  • Tytuł: Bizarre Adventures vol1. no. 29
  • Ilustracje: Walter Simonson
  • scenariusz: Stephen King
  • liczba stron: 64
  • data wydania: październik 1981

Spis treści

Album składa się z czterech historii:

  • The Lawnmower Man (Stephen King, Walter Simonson)
  • Greenberg The Vampire (J.M. DeMatteis, Steve Leialoha)
  • Mirror, Mirror (Bruce Jones, John Buscema, Bob Wiacek)
  • Bucky Bizarre (Steve Skeates, Steve Smallwood)

 

Plansze

Recenzja

Do początku XXI wieku, kiedy to Stephen King na dobre opanował światek komiksowy serią ‚The Dark Tower’, autor osobiście tylko raz zaangażował się w pracę nad taką formą. Było to w roku 1982 kiedy King napisał scenariusz do 5 opowieści grozy zamieszczonych w albumie ‚Creepshow’ (pomijam takie drobiazgi jak wstępy do kilku zeszytów komiksowych, m.in. ‚Batman’ czy ‚Sandman’). Mało gdzie można jednak znaleźć choćby drobne informacje na temat kilku projektów komiksowych, w których wkład Kinga był bardziej pośredni. Mowa tu o komiksach, które powstały na podstawie jego opowiadań, a konkretniej, w tym tekście przyjrzymy się zeszytowi ‚Bizarre Adventures #29’, w którym obok trzech innych komiksowych horrorów, znalazła się obrazkowa wersja opowiadania ‚Kosiarz trawy’.

‚Bizarre Adventures’ to magazyn Marvela, który ukazywał się w sprzedaży na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Dziś traktować go można raczej tylko jako ciężko dostępną ciekawostkę, gdyż sam komiks niczym konkretnym nie zachwyca. Historia jest kiepska, ale to już wina opowiadania Kinga. ‚Kosiarz trawy’ nie jest żadnym znaczącym tekstem w dorobku Króla. Być może Amerykanie, dla których dobrze utrzymany trawnik przed domem jest rzeczą świętą, odbierają ten tekst nieco inaczej, dla mnie jednak jest on nijaki i tyle. Oczywistym jest więc, że na tym polu komiks nie mógł mnie niczym zaskoczyć. Ale też niczego takiego nie oczekiwałem i tym samym czytało mi się go całkiem przyjemnie.

Jeżeli chodzi o graficzną oprawę komiksu, to także nie będę się nad niczym rozpływał. Rysunki Waltera Simonsona nie rażą w oczy, ale też niczym nie zachwycają. Kilka motywów mi się podobało, ale jednak przeważająca ilość była mi, albo obojętna, albo nie specjalnie przypadła mi do gustu. Na pociesznie można powiedzieć, że spośród czterech historii zawartych w październikowym numerze, ta na podstawie Kinga jest jedną z najładniej naszkicowanych. Choć z drugiej strony nie jest to jakiś ogromny komplement bo cały zeszyt stoi raczej na słabym poziomie. Plusem na pewno jest fakt, że rysunek z „Kosiarza” trafił na okładkę magazynu, jednak zaznaczyć trzeba, że nie jest to jakieś arcydzieło..

Na koniec wypadałoby wspomnieć o jakości wydania. Trzymając w jednym ręku ‚Bizarre Adventures’, a w drugim ‚The Dark Tower’, widać, że w ciągu ostatniego ćwierćwiecza podejście Marvela do Stephena Kinga zmieniło się diametralnie. Jakość wydania tego pierwszego była niestety opłakana. Choć pierwsze wrażenie zdaje się wypadać na plus, to po szybkim przekartkowaniu nie ma już wątpliwości, że podczas lektury będzie trzeba uważać nieco bardziej niż zwykle. Format A4 byłby ciekawym rozwiązaniem gdyby nie jakość okładki i papieru wewnątrz. Ta pierwsza przypomina tanie pisemka, a ten drugi to nieco lepsza wersja papieru toaletowego (no może troszkę przesadzam:-). Choć w tym przypadku oczywistym jest, że komiks nie potrzebował kredowej oprawy. Każda historia jest czarno-biała, a skoro po 26 latach zeszyt nie tylko nie rozpada się w rękach, ale jeszcze trzyma się całkiem nieźle, to chyba jednak podstawowa funkcja została spełniona.

Zasiadając do pisania tego tekstu broń Boże nie planowałem stworzyć recenzji negatywnej. I mimo tych wszystkich minusów, które wymieniłem powyżej (przy zerowej ilości istotnych plusów co ze zgrozą właśnie sobie uświadomiłem:-) w żadnym wypadku nie uważam by była to zła pozycja. Komiks „Stephen King’s Lawnmower Man’ jest już historią. Na 100% nigdy nie zostanie wznowiony, ani nie ukaże się w Polsce. To tylko ciekawostka z początku pisarskiej kariery Kinga i mimo, że całość prezentuje się tylko przeciętnie to i tak zeszyt ten zajmuje zaszczytne miejsce w mojej kolekcji i strasznie cieszę się, że udało mi się go zdobyć.

Autor: Mando
Data: 24.06.2010