Pyrkon 2015

15. edycja Festiwalu Fantastyki Pyrkon przyniosła wiele zmian a pierwsza z nich dotyczyła już tak istotnej kwestii jak termin. Imprezę z końca marca przeniesiono na ostatni weekend kwietnia co oczywiście było pozytywnym posunięciem biorąc pod uwagę pogodę ale w naszym przypadku było to złe rozwiązanie. Nowy termin Pyrkonu niemal pokrył się z nadchodzącą wielkimi krokami majówką, a długi weekend majowy to najważniejsza data w naszych kalendarzach. Większość z nas zmuszona była wybierać a co za tym idzie na Pyrkon pojechały jednostki. Nie stanowiliśmy zorganizowanej grupy. Spotykaliśmy się sporadycznie. Kilka osób zdecydowało się na wspólny nocleg ale raczej byliśmy rozrzuceni po Poznaniu.

 

Paradoksalnie sama impreza miała jednak sporo akcentów wyjątkowo mocno nastawionych na horror i Kinga za co odpowiadał serwis Carpe Noctem ale też połączone siły StephenKing.pl i podcastu Radio SK. Już w pierwszy dzień konwentu czekał na nas wielki blok prelekcji i paneli obracających się w tematyce grozy. Jako pierwsza wystąpiła reprezentacja Radia SK, która w stricte kingowej prelekcji próbowała odpowiedzieć na pytanie „Czy taki Stephen King straszny jak go malują” (prowadzący: Hubert Spandowski, Szymon Cieśliński, Michał Rakowicz). Następnie odbył się panel „Czy literki mogą straszyć, czyli dlaczego ludzie czytają horrory?” (prowadzący: Agnieszka Brodzik, Piotr Kulpa, Szymon Cieśliński, Michał Rakowicz, Łukasz Henel), dalej kolejny punkt pt. „50 twarzy horroru, czyli o różnorodności gatunku”(prowadzący: Agnieszka Brodzik, Piotr Kulpa, Szymon Cieśliński, Michał Rakowicz, Łukasz Henel) a na zakończenie dnia Michał Rakowicz z Radia SK i Carpe Noctem samodzielnie poprowadził prelekcję ”Weird Fiction w serialu Detektyw”

 

I tutaj trzeba zaznaczyć jak to wszystko zmieniło się na przestrzeni kilku ostatnich lat. Pyrkon z każdym rokiem rozwija się i rozrasta do coraz większych rozmiarów. Bloki literackie, komiksowe czy filmowe dostały kolejny wielki pawilon. W chwili obecnej Pyrkon zajmuje już prawie całą powierzchnię Międzynarodowych Targów Poznańskich. Sale prelekcyjne są gigantyczne i zazwyczaj wypełnione po brzegi. Jest doskonałe nagłośnienie, oświetlenie, mniejsze sale mają do dyspozycji dwa ekrany, większe cztery. Jeśli ktoś zrobił sobie kilkuletnią przerwę w konwentowaniu to autentycznie może być w sporym szoku. Szczególnie widać to było właśnie na naszych punktach programu. Prelekcje kingowe czy horrorowe panele dyskusyjne zwykle ściągały kilka osób na krzyż, a teraz wielkie sale pękały w szwach. Jeśli ktoś przyszedł 5 minut po czasie nie był już wpuszczany co akurat było umiarkowanie dobrym rozwiązaniem bo sporo naszych znajomych podzieliło ten los. Oczywiście dużo lepiej się prowadzi prelekcje gdy widownia siedzi na krzesłach a nie wymienia się wężykiem w drzwiach przez bite 50 minut ale też ciężko potem stwierdzić na ile to co mówiliśmy było ciekawe a na ile widownia czuła się po prostu uwiązana do danej sali by nie stracić godziny z konwentowej rozpiski. W piątek można było jeszcze posłuchać prelekcji”15 zasłużonych Oscarów, których nigdy nie przyznano”, na której oczywiście nie mogło zabraknąć kilku słów o „Skazanych na Shawshank”.

 

W tym roku udało nam się równomiernie rozdzielić czas na integracje i program. Był czas by spotkać większość osób co na Pyrkonie naprawdę wcale nie jest takie łatwe bo w każdej chwili jest sto różnych rzeczy do robienia. Kilka razy udało się porozmawiać z Mariuszem Gandzelem, grafikiem który lata temu stawiał pierwsze kroki m.in. w dziale Fan Art w serwisie StephenKing.pl a dzisiaj jest znanym i rozpoznawanym w środowisku autorem grafik do gier z najwyższej półki jak choćby karcianki „Władca Pierścieni” czy „Star Wars” z Fantasy Flight Games, wydawanych u nas przez Galaktę. Mariusz wraz z grupą innych grafików mieli wspólne duże stoisko w hali targowej (o której zresztą można by napisać oddzielną relację naszpikowaną pozytywami), na którym można było podpisać karty, poprosić o rysunek, autograf czy kupić specjalnie przygotowane wydruki prac, wśród których znalazły się też dwie duże grafiki z „Mrocznej Wieży”. Zresztą już same stoiska pełne były tak szalenie pozytywnych ludzi, że stanowiły niepowtarzalne mikroświaty, w których można było spędzić pół dnia na rozmowie i z żalem je opuszczać. Warto wspomnieć też, że podczas tegorocznego Pyrkonu premierę miała nowa książką Jakuba Ćwieka – „Kłamca: Papież sztuk” – która jest o tyle istotna dla nas, że w ostatnim rozdziale Kuba spisuje historię „Kłamcy” i wśród tych serii anegdotek, znalazło się też miejsce dla serwisu StephenKing.pl i relacji z naszej wspólnej wyprawy do Londynu na spotkanie ze Stephenem Kingiem.

 

W programie drugiego dnia również znalazł się punkt z naszego koszyka pt. ”Horror w literaturze i filmie” (prowadzący: Darek Kocurek, Kazimierz Kyrcz, Dawid Kain, Błażej Kujawa, Klaudia Heintze) ale był to element marginalny a pyrkonowa sobota to takie szaleństwo, że ciężko napisać z tego relację według starych zasad, punkt po punkcie. Cały dzień w biegu, każdy idzie na coś innego, gigantyczne kolejki, tłumy ludzi, masa cospleyerów i gadżetów, a do tego każda wolna chwila wykorzystana na integrację w losowo zebranych grupkach.

 

Temat Kinga zdominował dopiero nasz niedzielny program. Najpierw odbyła się projekcja filmu Darka Kocurka „Lament paranoika”. Darek odpowiadał na ciekawe pytania z publiczności, poznaliśmy wiele szczegółów dotyczących procesu produkcji i kompletowania obsady. Okazało się, że „Lament paranoika” dostał odpowiedź odmowną na prośbę przyłączenia go do oficjalnych ekranizacji Dollar Babies (opowiadanie nie figuruje na liście wolnych tekstów do zekranizowania bo ktoś już je wcześniej zekranizował). Darek rozdał trochę gadżetów z filmu a następnie przeniósł się do sali rejestrowanej na panel „Twórczy proces tworzenia okładek”, w którym pierwotnie miał uczestniczyć dodatkowo zagraniczny gość Chris Achilleos ale ostatecznie był sam Darek i prowadząca Klaudia Heintze. Usłyszeliśmy trochę o Orsonie Scottcie Cardzie, dość dużo o Stefanie Dardzie ale cały panel zdominował temat Stephena Kinga. W tym przypadku posłuchaliśmy zarówno o samych okładkach (tworzeniu się pomysłu na nie, wykonaniu, procesie akceptacji przez wydawcę i autora) ale też znów o filmie, plakatach czy fandomie. Bardzo miło było posłuchać o początkach Darka w temacie okładek, o jego współpracy z naszym serwisem, o tym jak narodziła się idea pierwszego kalendarza, która później zaowocowała pierwszymi okładkami i zamówieniami na kolejne. Darek wspomniał też, że myśli o jeszcze jednym filmie ale jest to na razie na etapie bardzo wczesnego pomysłu. Nie poznaliśmy tytułu ale Darek powiedział, że jeśli się na to zdecyduje to od początku zadba o status oficjalnej ekranizacji oraz będzie to dużo bardziej skomplikowana i czasochłonna praca.

 

Cały czas trwania festiwalu to jednak głównie nie program a cała otoczka. Mnogość ludzi w strojach osiągnęła już gigantyczne rozmiary. Międzynarodowe Targi poznańskie na te 3 dni zamieniają się w sporych rozmiarów miasteczko z innej bajki, innego wymiaru i innej galaktyki. W ciągu kilku lat Pyrkon zmienił się z i tak nie tak znowu małej ale zamkniętej na obrzeżach miasta imprezy w gigantyczny event. W kilku krokach przeszliśmy od duszenia się we własnym sosie do opanowania centrum miasta. To ma oczywiście zarówno swoje plusy jak i minusy co pokazuje dobitnie sam fakt pojawienia się na tegorocznym Pyrkonie jednego z kandydatów na prezydenta oraz fala oburzenia jaka przelała się po fakcie. Jak zawsze będą ludzie zachwyceni z tego, że fantastyka wyszła do ludzi oraz zawiedzeni, że przypadkowi ludzie przyszli do fantastyki ale nie da się odmówić Pyrkonowi przepychu, wielkiej pompy, widowiskowości i wyjątkowości. Organizatorzy co roku podnoszą poprzeczkę coraz wyżej i co roku dają nam imprezę jakiej fantastyczny światek w kraju nad Wisłą jeszcze nie widział. A skoro mowa o organizacji to tegoroczna impreza wydaje się być dopracowaną niemal perfekcyjnie. Próbowano wprowadzić również kompletnie nietrafione pomysły (jak choćby sale rejestrowane) i przed samym konwentem były przesłanki, że niekoniecznie wszystko idzie w dobrym kierunku, ale ostatecznie, z naszego punktu widzenia, wszystko zagrało jak należy.

 

W niedzielę wróciliśmy do domów. Pełni nowych pozytywnych wrażeń, emocji i energii ale ekstremalnie zmęczeni fizycznie. Za 4 dni spotykamy się ponownie na zupełnie innej imprezie, mniejszej, kameralnej ale równie mocno wyczerpującej, która zresztą tez odbędzie się w okolicach Poznania :-) W najbliższych miesiącach zapewne znów odwiedzimy to miasto w większej lub mniejszej grupie, gdyż tegoroczna edycja Polconu odbędzie się właśnie w Poznaniu. Mamy jednak nadzieję, że w roku 2016 powrócimy do starego terminu Pyrkonu bo Pyrkon i majówka to dwa żelazne punkty w roku, a ciężko je pogodzić gdy występują bezpośrednio po sobie. Nasze rodziny i portfele mają ograniczone pokłady cierpliwości i objętość. Tak czy inaczej, zabawa była doskonała.