Martwa strefa sezon 5

Opis

Przedłużenie historii, którą stworzył Stephen King w książce „Martwa strefa”. John Smith ulega wypadkowi, po którym zapada w kilkuletnią śpiączkę. Po przebudzeniu stwierdza u siebie paranormalne zdolności. Potrafi przewidzieć przyszłe wydarzenia.

Twórcy:

  • Reżyseria – James Head, Michael Robison, Mike Rohl, Rachel Talalay, Kevin Speckmaier, Shawn Piller, Chris Bruno, Alexandra La Roche
  • Scenariusz – Michael Piller, Shawn Piller, Michael Taylor, Karl Schaefer, Christina Lynch, Loren Segan, James Morris, Shintaro Shimosawa, Paul Robert Coyle, Michael Taylor Paul Robert Coyle, Michael Taylor, Daniel Truly

Występują:

  • Johnny Smith – Anthony Michael Hall
  • Sarah Bracknell – Nicole de Boer
  • Szeryf Bannerman – Chris Bruno
  • Zastępca Roscoe – Bill Mondy
  • Wielebny Purdy – David Ogden Stiers
  • Greg Stillson – Sean Patrick Flanery

Info:

  • Tytuł oryginalny: The Dead Zone
  • Rok produkcji: 2006
  • Czas: 660 minut
  • Sposób dystrybucji: telewizyjny

Ciekawostki:

 

Galeria zdjęć:

 

Recenzja

Poszczególne sezony serialu ‚Martwa strefa’ (z małym wyjątkiem numeru 2) zawsze ograniczały się do kilkunastu odcinków (w końcu jest to serial wakacyjny). Przy czym liczba, o której mowa bardziej zbliżona jest do dolnej granicy drugiej dziesiątki. Po tak małej dawce, zawsze pozostawał drobny niedosyt. Senon 5 to niestety jak do tej pory najkrótsza odsłona przygód Johnny’ego. Mimo to, jest to chyba najbardziej emocjonująca seria, która wiele spraw stawia w zupełnie nowym świetle. Wątek przewodni zmierza w zaskakującym kierunku, zwykłe odcinki stają się dużo bardziej sensacyjne, a niektórzy bohaterowie mocno ewoluują. Jedynym minusem tej serii jest prawie całkowity brak Sary Bannerman.

Pierwszy odcinek Forbidden Fruit to bezpośrednia kontynuacja wątków zakończonych w ostatnim odcinku sezonu czwartego. Greg Stillson szykuje się do ślubu z Mirandą Ellis. W międzyczasie trwa polityczna walka między Gregiem a kongresmenem Kellerem. Na dokładkę mamy jeszcze Johnny’ego, który za wszelką cenę próbuje upiec dwie pieczenie na jednym ogniu – uratować Mirandę (niwecząc plany Grega o ślubie) oraz pogrążyć polityczną karierę swego przeciwnika. Wszystko to prowadzi nas do mocnego finału podczas, którego część wątków zostanie zakończonych, a druga część wejdzie w zupełnie nową fazę. Odcinek otwierający nowy sezon na pewno wart jest obejrzenia. Sprawa Stillsona (poprzez postać Malcolma) nabiera coraz większego rozpędu i coraz bardziej zagłębia się w polityczne machlojki. Nie jest to już tak porywające jak prosty wątek armageddonu z sezonu trzeciego (jak do tej pory najlepszy pod każdym względem) jednak przyznać trzeba, że jest to naprawdę bardzo dobre otwarcie, zwiastujące kolejną ciekawą serię przygód Johnny’ego.

Tradycyjnie już, po pierwszym odcinku odkładamy na bok wątek Stillsona, przechodząc do zwykłych opowieści o perypetiach jasnowidza z Cleaves Mills. Epizod Independence Day opowiada o wycieczce Johnny’ego i Bruce’a, która niespodziewanie kończy się w korku na autostradzie. Pozornie piękne słoneczne popołudnie zmienia się w arenę niesamowitych wypadków. Z każdą chwilą pojawiają się nowe elementy układanki, które zamiast przynosić rozwiązanie mnożą jedynie i tak spore już problemy. Johnny musi poradzić sobie z kobietą w ciąży, uratować życie Bruce’owi, złapać zbiegłego skazańca oraz zapobiec wielkiemu karambolowi, w którym zginie większość poznanych dziś przez niego ludzi. Na brak napięcia na pewno nie można tutaj narzekać. W zasadzie cały odcinek to akcja na najwyższych obrotach. Jednocześnie jest to jeden z najlepszych odcinków (nie poruszających głównego wątku) w tym serialu. Zapowiada nam się jeden z ciekawszych sezonów.

Trzeci odcinek Panic przenosi nas do domu Johnny’ego, gdzie wraz z JJ’em i synem sąsiada, odpiera on atak grupy wynajętych morderców, którzy mieli wyeliminować nowo poznanego chłopca. Gdy ten znalazł schronienie w domu jasnowidza, tym samym zrobił ze swych wybawców dwa nowe cele do zabicia. Trzeci odcinek dostarcza nam dawki emocji większej chyba nawet niż jego poprzednik. Wydarzenia dzieją się w szaleńczym tempie (oczywiście jak na standardy tego serialu), a 42 minuty upływają nam momentalnie. Serial ‚Martwa strefa’ powoli robi się mocno sensacyjny i dramatyczny (jest to drugi z trzech odcinków, w którym Johnny kończy cały poobijany i z usztywnioną ręką).

Czwarty odcinek Articles of Faith to jednocześnie pierwszy, który nieco zwalnia tempo sezonu piątego. Jednak nie znaczy to absolutnie, że odcinek jest słabszy. Nie jest to po prostu zwykła sensacyjna rozrywka jak w poprzednich odsłonach. Twórcy próbują tu poruszyć problem społeczny jakim jest rasizm. Johnny rozwiązuje sprawę morderstwa na tle rasowym. Pod młodzieżowym klubem ginie chłopak pochodzący z Pakistanu, a głównym podejrzanym w tej sprawie jest syn polityka mającego powiązania z wielebnym Purdy. Odcinek jest nieco spokojniejszy od swoich poprzedników, ale na pewno nie brakuje tu emocji. Co ciekawe, na scenie gościnnie pojawia się (po dwóch sezonach nieobecności) Dana Bright. Jedyne co przekracza powoli granice dobrego smaku to solarium Johnny’ego :-)

Jeżeli mówiłem coś o braku akcji w odcinku czwartym to piąty epizod The Inside Man wynagradza nam to z nawiązką. W zasadzie od pierwszej sceny jesteśmy wrzuceni w wir wydarzeń. Wielebny Purdy przygotowuje się do otwarcia wystawy religijnych artefaktów. Przed drzwiami czeka spory tłum. My natomiast jesteśmy świadkami terrorystycznego ataku na tle religijnym. Celem napastników jest fragment kości należącej do Jana Chrzciciela. Johnny musi nie tylko uratować swoich bliskich, ale też podjąć wiele z pozoru błędnych decyzji, które pomogą mu zrozumieć motywy działania napastników. Wielebny Purdy natomiast będzie musiał udowodnić sobie jak silna jest jego wiara. Wszystko to podane zostało na tacy w niezwykle dramatyczny sposób. Będąc niemalże na półmetku sezonu można powiedzieć, że serial ‚Martwa strefa’ bardzo mocno ewoluował i są to same bardzo dobre zmiany.

Szósty epizod Lotto Fever to nieco mniej sensacji, a więcej humoru. Johnny Smith zostaje porwany przez kurdupla-listonosza, którego życie to jeden wielki problem. Mężczyzna obstawił na loterii liczby, które przypadkiem otrzymał od Smitha, co jeszcze bardziej zrujnowało jego życie. Teraz z pomocą jasnowidza próbuje wszystko naprostować, jednak każda nowa próba rodzi kolejne problemy. Odcinek bez większych rewelacji (szczególnie po świetnych poprzednikach), ale mimo to dostarcza wystarczającej porcji rozrywki.

Siódmy odcinek Symmetry to już niestety dość poważny spadek formy. Johnny próbuje pomóc kobiecie z którą spędził ostatnią noc. Niestety sam odcinek jest bardzo ciężki w odbiorze. W zasadzie przez większość czasu nie wiemy co jest wizją a co rzeczywistością. Niektóre sceny obserwujemy kilka razy z różnych punktów widzenia. Postacie mieszają się w poszczególnych scenach. Johnny co chwila wciela się w innego bohatera. Na koniec wszystko nabiera sensu, jednak nie zmienia to faktu, że był to jak do tej pory najsłabszy i najbardziej męczący odcinek całego serialu.

W epizodzie ósmym Vortex na scenie pojawia się Greg Stillson. Ciężko jednak nazwać ten odcinek głównowątkowym. Jest to zwykły stand alone, w którym postać Stillsona jest tylko dodatkiem, a sprawa armageddonu ogranicza się jedynie do krótkiej rozmowy w ubikacji. Greg zasiada w komisji, która przesłuchuje ludzi uczestniczących w zajściu jakie miało miejsce na farmie należącej do sekty. W samym centrum zdarzeń oczywiście znalazł się John Smith. Odcinek na pewno jeden z lepszych. Całość pokazana jest w formie przesłuchań, zaś wydarzenia z farmy (jak i wszystkie poprzedzające katastrofę) dostajemy w postaci fragmentów zeznań różnych ludzi.

Epizod dziewiąty Revelations przybliża nam dość mocno przeszłość wielebnego Purdy. Podczas ceremonii otwarcia biblioteki im. Very Smith, pojawia się kobieta, która twierdzi, że Gene Purdy jest jej ojcem. Ten nie pozwala Johnny’emu mieszać się w tę sprawę, skutkiem czego jasnowidz musi działać na własną rękę. Wraz z Brucem udaje się do Lewiston, gdzie krok po kroku odkrywa tajemniczą przeszłość wielebnego. Z pewnością kolejny dobry odcinek 5 sezonu.

Dziesiąty odcinek Into the Heart of Darkness to chyba najlepsza odsłona tego sezonu. Jest to pierwsza kontynuacja zwykłego odcinka w historii serialu ‚Martwa strefa’. Powracamy do wątku kolekcjonera z 4 sezonu, dzięki czemu powstaje nam świetna dwuodcinkowa mini-seria. Zagrania takie kilkakrotnie praktykowano w serialu ‚Z Archiwum X’. Tam wychodziło to z różnym skutkiem, ale i tak zawsze z ogromną przyjemnością witałem takie powroty. Tutaj kontynuacja jest na pewno bardzo udana. Otrzymujemy dość mroczny i tajemniczy odcinek nakręcony w stylu ‚Piły’ (zamaskowany morderca prowadzi grę z Johnnym zostawiając mu w kolejnych miejscach dyktafon z instrukcją). Idealne zakończenie tej części sezonu, która nie porusza głównego wątku.

Finał sezonu The Haunting Party to zupełnie nowe spojrzenie na wątek Stillsona. Niczym w ‚Archiwum X’ otrzymujemy zakrojoną na ogromną skalę konspirację rządową. Ostatni odcinek to zlepek tego co cechowało mitologiczne epizody serialu Chrisa Cartera. Eliminowanie niewygodnych osobników, znikające ciała, tuszowanie dowodów, informatorzy rządowi czy też grupa ludzi decydujących o tym co ma się wydarzyć (odpowiednik tamtejszego Syndykatu). Dodatkowo otrzymujemy świetną historię i sporą dawkę emocji. Od czasu zakończenia wątku drugiego jasnowidza (w sezonie 3) troszkę kręciłem nosem oceniając odcinki głównowątkowe. Niby wszystko było ciekawe, ale w zasadzie nie wiedziałem do czego to teraz zmierza. W finałowym epizodzie 5 serii robimy milowy krok w sprawie Stillsona, zaś sam polityk w oczach widzów staje się nieco inną postacią niż jego książkowy pierwowzór. Już dawno nie odebrałem tak pozytywnie żadnego odcinka poruszającego ten temat. Jest to świetne wprowadzenie w finał całego serialu.

Piąta odsłona serialu ‚Martwa strefa’ to zupełnie nowe spojrzenie na wiele spraw. Odcinki stand alone są o wiele bardziej dramatyczne i pełne akcji zaś wątek przewodni serialu robi ogromny krok w kierunku zakończenia. Niestety to właśnie zakończenie nie jest do końca pewne. Twórcy planowali zdjąć serial z anteny już po 5 sezonie, który właściwie nie rozwiązuje absolutnie niczego. Decyzja o 6 serii zapadła tylko dlatego, że ‚Martwa strefa’ emitowana była w blokach z innym serialem – ‚4400’. W ten sposób ponownie wzrosła oglądalność serii i telewizja dała zielone światło na kolejny sezon. Czy jednak twórcy zdecydują się zakończyć historię już teraz czy zostawią fanów z nierozwiązaną sprawą, tego niestety nie wiadomo. Jednak nauczeni doświadczeniem, musimy zaakceptować fakt, że druga opcja jest prawdopodobna. Tak czy inaczej są to zmartwienia na inny czas. Teraz cieszę się, że powstał 5 sezon, a ja poświęciłem mu te 3 miesiące (które nawiasem mówiąc strasznie szybko upływają). Omawiana tu seria może i jest troszkę nierówna, ale mimo to ogląda się ją doskonale.

Autor: Mando