Gray Matter

 

Opis

Serial mający kontynuować serię „Creepshow”. Jest to antologia składająca się z 6 odcinków tworzonych przez różnych scenarzystów i reżyserów, przedstawiająca 12 niezależnych od siebie historii. Pierwszy odcinek to między innymi ekranizacja opowiadania Stephena Kinga „Szara materia”.

 

Twórcy:

  • Reżyseria – Greg Nicotero
  • Scenariusz – Byron Willinger, Philip de Blasi

Występują:

  • Chief – Tobin Bell
  • Doc – Giancarlo Esposito
  • Dixie – Adrienne Barbeau
  • Timmy – Christopher Nathan
  • Richie – Jesse C. Boyd

 

Info:

  • Tytuł oryginalny: Creepshow: Gray Matter
  • Data premiery: 2019
  • Długość: 24 min
  • Format: serial telewizyjny

Galeria zdjęć:

Recenzja

W 1982 roku Stephen King i George A. Romero stworzyli film „Creepshow”, będący antologią krótkich opowiastek grozy. Produkcja ta była inspirowana serialami z przeszłości obu panów jak „Strefa mroku” czy „Po tamtej stronie”. Równocześnie z filmem powstał także komiks, który przeniósł wszystkie odcinki do formy rysunkowej. Pięć lat później Romero i King ponownie połączyli siły, zaprosili do współpracy Michaela Gornicka i tak powstał „Creepshow 2”. Po ponad 30 latach Greg Nicotero postanowił powrócić do tego tytułu oddając niejako hołd kultowemu tytułowi jak i postaciom Kinga i Romero ale zamiast filmu wymyślił sobie serial, tym razem już nie oparty na historyjkach Kinga ale najróżniejszych twórców. I tak na platformie Shudder pojawiła się 6 odcinkowa seria, w której każdy epizod zawiera dwie krótkie historyjki z gatunku horroru czy ogólnie pojętej fantastyki. Nicotero oczywiście zgłosił się do Stephena Kinga ze swoim pomysłem prosząc o prawa do ekranizacji jednego z opowiadań pisarza. Padło na „Szkołę przetrwania” ze zbioru „Szkieletowa załoga”. Dość szybko jednak producent i reżyser w jednym zdał sobie sprawę, że budżet serialu nie udźwignie tej historii. King podrzucił więc kolejny tytuł, „Szarą materię” z książki „Nocna zmiana”. I tak pierwszy odcinek „Creepshow” rozpoczyna się od opowieści o Richiem, który popada w alkoholizm, a ten doprowadza go do…

Opowiadanie „Szara materia” to bardzo krótka historyjka typowa dla wczesnego, młodego Kinga. Prosta, pulpowa, idealnie nadająca się do takich seriali jak „Opowieści z ciemnej strony”, który zaledwie rok po filmie „Creepshow” stworzył George Romero. I w takim też stylu Greg Nicotero zrealizował swój serial. Oglądając segment oparty na opowiadaniu Kinga miałem wrażenie, że mam do czynienia z produkcją z lat osiemdziesiątych. Nie tylko reżyser nie uwspółcześnił fabuły opowiadania jak to bardzo często się obecnie robi, ale zachował też ówczesną stylistykę filmowych antologii. Podobnie jak w „Creepshow” z roku 1982, na początku widz ogląda strony komiksu, które płynnie przechodzą w już standardowy film. Jest też oczywiście Upiór będący łącznikiem pomiędzy czołówką i zakończeniem ale też pomiędzy segmentami danego odcinka.

Sam kingowy segment jest dość wierny opowiadaniu choć scenarzyści dokonali drobnych zmian. Niewiele można powiedzieć o 24 minutowym fragmencie z prościutką fabułą i zaledwie kilkoma aktorami. Ciekawe na pewno jest to, że zachowano stylistykę z dawnych lat, co nie było przecież oczywiste biorąc pod uwagę na przykład powrót serialu „Strefa mroku”. To kolejna tego typu antologia, którą w tym roku odświeżono po latach. Miłą niespodzianką jest też to, że twórcy wrzucili kilka drobnych nawiązań do twórczości Stephena Kinga, poukrywanych tak, że są smaczkami dla uważnych. Uważam, że ciekawszą opcją byłoby chyba jednak poświęcenie każdego odcinka serialu jednej historii rozbudowując je nieco. „Szara materia” jest na tyle krótką i prostą historią, że po tych 24 minutach zwyczajnie nie pozostanie w widzu na dłużej, zniknie w momencie wyłączenia telewizora. A może dokonano niewłaściwego wyboru materiału źródłowego?

Nie oceniam oczywiście serialu, który dopiero się rozpoczął a jedynie połowę pierwszego epizodu, będącego ekranizacją tekstu Kinga. O całości wyrobię sobie zdanie po całym sezonie (który liczy sobie zaledwie 6 odcinków) jednak cieszę się z powrotu „Creepshow”. Prawdopodobnie główną rolę odgrywa tu sentyment do tych starych seriali grozy bo gdybym miał spojrzeć na „Szarą materię” bez całej tej otoczki, to oczywiście wypadła by blado na tle współczesnych seriali. Ale przecież chyba właśnie taki był pomysł na ten powrót – silne nawiązanie do oryginału.

Autor: nocny