Cmętarz zwieżąt

Opis

Na świecie istnieją dobre i złe miejsca. Nowy dom rodziny Creedów w Ludlow był niewątpliwie dobrym miejscem – przytulną, przyjazną wiejską przystanią po zgiełku i chaosie Chicago. Cudowne otoczenie Nowej Anglii, łąki, las; idealna siedziba dla młodego lekarza, jego żony, dwójki dzieci i kota. Wspaniała praca, mili sąsiedzi – i droga, po której nieustannie przetaczają się ciężarówki. Droga i miejsce za domem, w lesie, pełne wzniesionych dziecięcymi rękami nagrobków, z napisem na bramie: CMĘTARZ ZWIEŻĄT (cóż, nie wszystkie dzieci znają dobrze ortografię…).

Ci, którzy nie znają przeszłości, zwykle ją powtarzają… i nie chcą słuchać ostrzeżeń.

 

Info wydawnicze:

  • Rok wydania: 1983
  • Tytuł oryginalny: Pet Sematary
  • Tłumaczenie: Michał Wroczyński
    (pierwsze trzy wydania)
    Paulina Braiter (dalsze wydania)

Ostatnie wydanie:

  • Wydawca: Prószyński i S-ka
  • Liczba stron: 424
  • Oprawa: miękka


Recenzja

Pierwszy raz przeczytałem tą książkę w połowie ogólniaka i… nie byłem szczególnie zadowolony. Nie chodzi o to żeby to była zła książka ale nie wciągnęła mnie tak mocno w wir wydarzeń tak jak inne pozycje Króla. Przez wszystkie kolejne lata co chwile wysłuchiwałem wzdychania fanów jakiż to wspaniały tekst. Wreszcie po ośmiu wiosnach postanowiłem jeszcze raz się z nią zmierzyć.

‚Cmętarz zwieżąt’ jest strasznie nietypowym tekstem Kinga. Mimo, iż przez większość książki z pozoru niewiele się dzieje kilka szczegółowych opisów wystarcza aby tego dnia nie sięgnąć już po kolację:) Jako przykład wystarczy podać chociażby śmierć studenta czy ostatnie siedemdziesiąt stron powieści, na których mamy całą nawałnice makabry. Późniejsze książki Króla przyzwyczaiły nas do tego, że groza jest w nich mocno ukryta. Strach cały czas występuje otaczając coraz mocniej czytelnika jednak nie jest on dostrzegalny gołym okiem. Ciężko wytłumaczyć o co mi chodzi. Po prostu ‚Cmętarz zwieżąt’ bardziej kojarzył mi się z ‚Zombie’ Lucio Fulci czy ‚Żywymi trupami’ Georga A. Romero niż z subtelnym horrorem do jakiego później przyzwyczaił nas Stephen King. Oczywiście nie zrozumcie mnie źle. Książce tej daleko jeszcze do wspomnianych przeze mnie pozycji filmowych ale ociera się ona o tą tematykę. Dla mnie scena gdy Louis Creed przeistacza się w hienę cmentarną jest tak obrzydliwa, nienaturalna i okrutna, że nie tylko budzi uczycie strachu u czytelnika ale i powoduje maksymalne obrzydzenie. Żeby za dużo nie zdradzić powiem tylko, że chwila, w której Louis ściera ręką mech z twarzy trupa to jest już przesada. Drugiej tak obrzydliwej sceny nie dane nam już będzie przeczytać w innych książkach mistrza.

Tak się złożyło, że za każdym razem gdy czytałem ‚Cmętarz zwieżąt’ byłem akurat w podróży. Za pierwszym razem końcówkę czytałem w schronisku w Sanoku spędzając samotnie noc w pokoju (wszyscy współlokatorzy w tym czasie bawili się wyśmienicie na innym piętrze:) a za drugim siedząc w korytarzu zatłoczonego pociągu jadącego z Krakowa do Torunia, oblężony przez gromadę dzieciaków wracających z kolonii. Możecie mi zaufać. Końcówka książki jest napisana w taki sposób, że nie ważne jakie okoliczności towarzyszą czytającemu w momencie zapoznawanie się z nią i tak wywrze na człowieku piorunujące wrażenie. Nawet jeżeli komuś nie spodoba się pierwsza część książki to zaręczam, że dla tych kilkudziesięciu końcowych stron warto się „pomęczyć”.

Jeżeli chodzi o samego Louisa Creeda to jakoś od początku nie darzyłem sympatią tego bohatera. Moja niechęć do niego wzrastała jeszcze w trakcie czytania podsycana kilkoma uczynkami bohatera. Mimo wszystko (choć zawsze cieszę się gdy nie ma happy endu), jak zwykle w przypadku bohaterów Kinga, trochę jednak było mi go żal. Może nie jest to najlepsza powieść Kinga ale igrać z naszymi uczuciami jak zawsze potrafi po mistrzowsku.

Jak można by podsumować ‚Cmętarz zwieżąt’? Jak powszechnie wiadomo King nie pisze złych książek:) Zdarzają mu się książki bardzo dobre i rewelacyjne… ale na pewno nie złe:) W tym przypadku mamy do czynienia ze świetnym tematem i jak zawsze jest on znakomicie opisany. Jednak jeżeli miałbym wystawić ocenę to dla mnie ‚Cmętarz zwieżąt’ jest książką tylko bardzo dobrą :) Nie wiem czego w niej brak do ideału (możliwe, że niczego a po prostu ja za dużo razy film widziałem :)) ale dziesięciu punktów raczej postawić nie mogę.

Autor: Mando

Inne wydania

1992
Somix
oprawa: miękka
tłumaczenie: Michał Wroczyński
1994
Dama
oprawa: twarda

tłumaczenie: Michał Wroczyński
1994
Dama
oprawa: twarda

tłumaczenie: Michał Wroczyński
2000
Prószyński i S-ka
oprawa: miękka

tłumaczenie: Paulina Braiter
2012
Prószyński i S-ka
oprawa: miękka (pocket)
tłumaczenie: Paulina Braiter